O mnie
 
ekonomista, prowadzi własną firmę doradczą "JJ Consulting"
 


Najnowsze komentarze
 
2015-05-25 12:11
gdptax do wpisu:
CIepla woda
Do Pańskich wątpliwości dodaję swoje. Ale pytanie jest głębsze, dlaczego my jako zbiorowość[...]
 
2015-02-12 11:56
wispawel12 do wpisu:
Zapasy pompują nam wzrost
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 
2014-08-17 14:25
tatar001 do wpisu:
Mój krótki mail do Jarosława Gowina
Również nie widzę szansy na euro w Polsce, przynajmniej przez najbliższe kilka(naście) lat.
 



 Oceń wpis
   

Nasz kalendarz polityczny z pewnością nie ułatwia i tak wyboistej drogi do euro w najszybszym z możliwych terminów, uroczyście zapowiedzianym przez pana premiera. Po drodze mamy bowiem: wybory do Parlamentu Europejskiego (2009), wybory prezydenckie (2010) i parlamentarne (2011). Jakby tego było mało, w trakcie starań o uchylenie derogacji, czeka nas też wymiana całego (poza przewodniczącym) składu Rady Polityki Pieniężnej.

Poniższe zestawienie zawiera terminy wygaśnięcia kadencji urzędujących obecnie członków Rady Polityki Pieniężnej. Jak widać ostatni z nich, powołani na mocy obowiązujących przepisów przez prezydenta RP, powinni odejść nie później niż 17 lutego 2010; piersi – wyłonieni w drodze głosowania przez Sejm RP – najpóźniej 08. stycznia 2010.

Dariusz Filar, Andrzej Wojtyna, Andzrej Sławiński (przeydent RP) - 17.02.2010

Stanisław Owsiak, Marian Noga, Haina Wasilewska-Trenkner (Senat - 22.01.2010

Jan Czekaj, Mirosław Pietrewicz (Sejm) - 08.01.2010

Stanisław Nieckarz (Sejm) - 06.02.2010

Oznacza to, że proces wyłonienia nowych członków RPP przez Sejm i Senat, powinien zakończyć się w grudniu przyszłego roku, czyli najpóźniej za 15 miesięcy.

Jakie problemy związane są z wyłonieniem nowych członków RPP? Oprócz rzecz jasna tego oczywistego, że zmiana Rady w trakcie procedury uchylania derogacji przypominać musi wymianę zaprzęgu w trakcie przeprawy przez rzekę. Widzę pięć punktów, które trzeba z pewnością mieć na uwadze.

  1. Wypada założyć, że wszystkie osoby nominowane przez Prezydenta RP będą konsultowane z kierownictwem PiS oraz z urzędującym prezesem NBP, równocześnie przewodniczącym RPP (koniec kadencji w roku 2013). Będą to osoby wspierające w głosowaniach prezesa NBP. Oznacza to dysponowanie 4 głosami w Radzie. W przypadku pozyskania choć jednego głosu wśród pozostałych 6 członków Rady, „grupa prezydencka” uzyskuje decyzyjną większość, z uwagi na casting vote przewodniczącego Rady przy równym stosunku głosów.
  2. Wybór 6 osób powoływanych w oddzielnych głosowaniach przez Sejm i Senat wymaga uzyskania zwykłej większości głosów. Koalicja jest w stanie taką większość uzyskać i tym samym przeprowadzić swoje kandydatury. Założyć jednak trzeba, że prawo wyznaczenia członków RPP będzie przedmiotem uzgodnień koalicyjnych między PO i PSL. Z dużym prawdopodobieństwem założyć można, że PO uzyska prawo wskazania 4, a PSL 2 kandydatów.
  3. Stworzenie przeciwwagi dla „grupy prezydenckiej” w RPP wymaga wielkiej homogeniczności kandydatów wybranych przez Parlament. Każda z osób wybranych przez Sejm i Senat, bez względu na rekomendację partyjną, z uwagi na układ sił w nowej Radzie, reprezentować musi twarde i zdecydowane stanowisko co do polityki pieniężnej, w tym szczególnie, co do niekwestionowanej powinności banku utrzymania inflacji w nisko skalibrowanym celu. Każdy z nowych czlonków musi też mieć zdecydowane poglądy na temat udziału Polski w strefie euro, bo na kadencję tej Rady przypadnie ustalanie ostatecznego kursu przejścia na euro po uchyleniu derogacji.
  4. Ani PO, ani PSL nie mogą pozwolić sobie na wskazanie i wybór żadnych swing voters, którzy gotowi byliby dołączyć do „grupy prezydenckiej”, z pewnością skłonnej do prowadzenia akomodacyjnej polityki pieniężnej i zarazem sceptycznej wobec euro.
  5. Kandydaci wybrani po uzgodnieniach koalicyjnych przez Sejm i Senat powinni więc charakteryzować się następującymi cechami: twarde poglądy antyinflacyjne, niewzruszone poparcie dla włączenia Polski do strefy euro za swej kadencji przypadajacej na lata 2010-2015, co oznacza maksymalną dbałość o spełnienie krytrium stabilności cen i kryterium stabilności kursu w okresie oceny polskiego wniosku o uchylenie przez KE derogacji.                                                                                                                        Z przyczyn wyłożonych wyżej wśród 6 kandydatów  wybranych przez Sejm i Senat nie może być ani jednej osoby „wahającej się”, o „miękkich poglądach” na politykę pieniężną. Wskazane byłoby nawet pewne „fundamentalistyczne” przechylenie (bias) przy ocenie bilansu ryzyk dla przyszłej inflacji, charakterystyczne dla bankierów centralnych w krajach stosujących strategię BCI.

Moim zdaniem trudności, na jakie napotkać może koalicja PO-PSL przy zaaprobowaniu takich 6 kandydatur, nakazywałyby natychmiastowe rozpoczęcie fazy koalicyjnych uzgodnień osób rekomendowanych do nowej RPP. Rok, to wcale nie za dużo na staranną selekcję kandydatów o wskazanych wyżej cechach.

Chyba, że w razie szybkiej implementacji ścieżki wejścia do euro, gdzie gros  działań inicjujących procedury przypadłoby jeszcze na kadencję obecnej Rady, próbować uzasadnić karkołomną tezę o braku istotnego znaczenia RPP III kadencji. Dawałoby to pretekst do usunięcia zapisu o RPP z Konstytucji i ustawy o NBP jeszcze przed końcem 2009 roku.

Można i tak. Jest to przecież mniej więcej tak samo prawdopodobne, jak spełnienie kryterium legislacyjnego, wymagającego jeszcze za ustawowej kadencji tego Parlamentu zmiany Konstytucji w art. 203 i 227.

2008-09-28 19:41
gospodarka, blogi ekspertów rpp, III kadencja Komentarze (3)
 Oceń wpis
   

Jak wygląda najszybsza z możliwych ścieżka do euro w Polsce? Popatrzmy spokojnie na kalendarz. Przy czym zaznaczmy, że prezentowany niżej scenariusz oparty jest na kilku fundamentalnych założeniach. I tak:

  • nasz wariant nie zakłada żadnych trudności ze spełnieniem nominalnych kryteriów konwergencji. Innymi słowy: rząd, parlament i bank centralny robią, co do nich należy, a perturbacje w światowej gospodarce stopniowo wygasają;
  • nasz wariant nie przewiduje też żadnych opóźnień w przygotowaniu polskiego stanowiska negocjacyjnego. Innymi słowy: prezes banku centralnego i minister finansów owocnie współpracują;
  • utrzymanie tego kalendarza wymaga niezwłocznego, zaczynającego się jeszcze w tym miesiącu startu negocjacji z Komisją Europejską i Europejskim Bankiem Centralnym nad warunkami przystąpienia Polski do systemy ERM 2;
  • nasz kalendarz merytoryczny abstrahuje od wszystkich niedogodności związanych z nakładaniem się na daty poszczególnych ważnych etapów kalendarza politycznego. Innymi słowy: ani wybory prezydenckie w roku 2010, ani parlamentarne w 2011 , ani wymiana całego (poza przewodniczącym) składu RPP na początku 2010 roku, nie mają wpływu na realizację zarysowanych poniżej przedsięwzięć.

A są to następujące kroki:

1. IX ‘08 - gotowe jest stanowisko negocjacyjne Polski co do warunków włączenia się do ERM 2. Minister finansów i prezes banku centralnego kierują w tej kwestii wystąpienie na ręce szefa EcoFinu. Oprócz uzasadnienia wniosek zawiera propozycję parytetu centralnego i przedział tolerowanych wahań.

2. IX ‘08 - startują negocjacje z KE i EBC na temat warunków wejścia do ERM2.

3. III ‘09 - następuje zakończenie tych negocjacji.

4. IV ‘09 - wejście Polski do ERM2. W tym miejscu ważna uwaga: podjęcie ryzyka łączącego się z usztywnieniem kursu walutowego i związaną z tym zmianą zasad prowadzenia polityki pieniężnej jest uzasadnione wyłącznie wtedy, kiedy rząd i bank centralny mają pewność spełnienia kryterium legislacyjnego (zmiana konstytucji w art. 227 i art. 203; zmiana ustawy o NBP w szeregu punktach wskazanych przez KE w ostatnim „Raporcie o konwergencji” z maja tego roku) najpóźniej przed wysłaniem do KE i EBC wniosku o sporządzenie raportu o konwergencji, czyli przed kwietniem 2011 roku.

5. IV ‘11 - polski wniosek do KE i EBC o sporządzenie raportu o konwergencji.

6. XII ‘11 - pozytywna rekomendacja w raporcie i wniosek do Rady EcoFin o uchylenie derogacji. Przy tym punkcie zakładamy, że procedura weryfikacji przeprowadzona przez KE, EBC, a następnie zatwierdzenie rekomendacji przez EcoFin przebiegają sprawnie i bez zbędnych opóźnień.

7. VI ‘12 - spełnienie przez Polskę warunków techniczno-logistycznych niezbędnych dla przyjęcia euro. Trzeba przypomnieć, że KE i EBC wydają zgodę na bicie narodowych monet euro dopiero po formalnym uchyleniu derogacji. W przypadku Polski czas niezbędny dla wybicie odpowiedniej ilości monet wynosi nie mniej niż 6 miesięcy. Oznacza to, że nasze wejście do strefy euro w połowie roku 2011 wymagałoby uchylenia derogacji nie później niż w styczniu 2011, co jest niewykonalne. Można co prawda teoretycznie wyobrazić sobie pominięcie tego 6-miesiecznego okresu niezbędnego dla przygotowania własnych monet z symbolami narodowymi i pożyczenie odpowiedniej ilości bilonu od którgoś z krajów członkowskich. Jest to jednak kwestia wizerunku danego kraju. Takiego precedensu dotychczas nie było.

8. I ‘13 – włączenie się do strefy euro.

Prezentację tego kalendarza zamknijmy krótkim komentarzem.

Nie ma żadnych formalnych przeciwwskazań, by kraj włączył się do strefy euro w terminie innym niż początek roku kalendarzowego. Teoretycznie wyobrazić sobie można sytuację, kiedy kraj uzyskujący zniesienie derogacji wchodzi do strefy w połowie roku, IMPLEMENTUJĄC EURO JEDYNIE W TRANSAKCJACH BEZGOTÓWKOWYCH, a pieniądz gotówkowy wprowadzając dopiero z początkiem nowego roku kalendarzowego.

Dlaczego wobec tego żaden z krajów należących do strefy dotychczas tego nie zrobił? Odpowiedź nie jest zbyt trudna: potwornie komplikuje to logistykę całego przedsięwzięcia i utrudnia adaptację podmiotów gospodarczych i obywateli do nowego pieniadza. Wejście do euro w dwóch etapach: bezgotówkowym i gotówkowym byłoby przedsięwzieciem drogim i obciążonym dodatkowym ryzykiem informatycznym.

Zresztą w naszym przypadku i w odniesieniu do roku 2011 zagadnienie ma i tak charakter czysto teoretyczny, ponieważ uchylenie derogacji w połowie 2011 roku jest – jak widać – kompletnie niewykonalne.

2008-09-15 22:09
gospodarka, blogi ekspertów euro, polska, kalendarz Komentarze (6)
 Oceń wpis
   

Korelacja między cenami ropy naftowej, a kursem EUR/USD historycznie była zawsze dość wysoka. Ale w ostatnich trzynastu miesiącach (od lipca 07 do sierpnia 08) stała się już wprost uderzająca.

Z uwagi na opóźnienia w zmianach cen nie ma też wątpliwości, że przyczynowość układa się tu tak, że to właśnie zmiany cen ropy wpływają na kurs EUR/USD, a nie odwrotnie. Dolar umacnia się, kiedy ropa tanieje; osłabia się, kiedy ropa drożeje.

A skoro tak, to można pokusić się o oszacowanie poziomu kursu euro wobec dolara przy założeniu odpowiednich cen ropy.

Wyniki takich obliczeń wskazują, że dopiero przy cenie ropy wynoszącej 75 USD za baryłkę, kurs EUR/USD spada do 1,35; przy 100 USD/b powinien być zbliżony do 1,45; a w przedziale od 110 do 120 USD/b - waha się od 1,48 do1,52.

Poziom kursu EUR/USD nie jest oczywiście zdeterminowany wyłącznie przez wysokość cen ropy. Dlatego kontrakty futures  na ropę sprawdzają się jako narzędzie pomocne przy prognozowaniu kursu euro wobec dolara raczej w krótkim (nie przekraczającym 6 miesięcy), niż w długim okresie.

Dla prognozowania kursu złotego ważne są z kolei zmiany na rynku EUR/USD. Oczywiście kurs krzyżowy nie jest jedynym determinantem kursu złotego. Ale zmiany euro wobec dolara wpływają dominująco na kurs złotego w krótkim czasie (do 6 miesięcy).

Stąd prognozowany kurs EUR/USD może być pomocną bazą dla oszacowania kursu PLN. I tak obliczenia wskazują, że poziomowi kursu EUR/USD 1,35 odpowiadają kursy: EUR/PLN 3,63 oraz USD/PLN 2,54.

Wychodzi na to, że z naszego punktu widzenia optymalne dla kursu równowagi są takie warunki egzogeniczne, gdzie cena ropy utrzymuje się w przedziale 80-100 dol. z baryłkę, a kurs EUR/USD oscyluje w przedziale 1,37-1,45. Spadek cen ropy poniżej 80 dol., oznacza zwiększone ryzyko deprecjacji PLN; z kolei wzrost ceny ropy powyżej 100 dol. oznacza silną presję aprecjacyjną.

2008-09-07 18:37
gospodarka, blogi ekspertów ropa, eur/usd, PLN Komentarze (2)
 Oceń wpis
   

Jedną z poważnych przesłanek leżących u podstaw prognozowania wysokiego kursu PLN na koniec 2008 i w pierwszej połowie 2009 roku jest postępujące systematycznie pogłębianie się deficytu bilansu obrotów bieżących.

Między 4 kwartałem 2007 i 1 kwartałem 2008 pogorszeniu uległy dwie składowe bilansu tradycyjnie nadwyżkowe, czyli: saldo transferów bieżących oraz saldo usług. Utrzymał się też deficyt w znajdujących się też tradycyjnie pod kreską częściach: dochodowej i obrotów towarowych. Topniejąca nadwyżka i wysoki deficyt składowych złożyły się na pogarszający się ogólny wynik na rachunku obrotów bieżących. Między 4 kwartałem 2007, a 1 kwartałem 2008 deficyt C/A w ujęciu rocznym wzrósł jeszcze umiarkowanie, bo od 3,7 do 4,0 proc. PKB.

Nadwyżka – i tak relatywnie niewielka w części transferów bieżących i usług (w pierwszym kwartale nie przekraczająca 2,2 mld USD) podlegała jednak dalszej erozji w trakcie 2 kwartału. W tym czasie rósł też powoli deficyt w części bilansu dotyczącej obrotów towarowych i usług. W ten sposób po 2 kwartale deficyt C/A mógł już dobić do 4,5 proc. PKB.

Wszystko wskazuje na to, że podobne trendy utrzymają się również w drugiej połowie roku. Jest to nieuniknione w sytuacji, gdy dalej psuje się otoczenie makroekonomiczne polskiej gospodarki, podczas gdy przy wciąż przecież relatywnie silnym złotym dynamika popytu krajowego jest wyższa niż dynamika PKB. W takiej sytuacji musi następować „wylewanie się” popytu krajowego za granicę.

Moje szacunki wyników poszczególnych składowych bilansu obrotów bieżących na koniec 4 kwartału 2008 roku zawarte są w poniższej tabelce (w mld EUR)

saldo transferów bieżących 0.5

saldo usług                           0.7

saldo dochodów                  -3.0

saldo obr. towarowych     -22.0

Daje to wynik bilansu obrotów bieżących na poziomie -23,8 mld EUR (ok. 81 mld PLN), czyli ok. -7 proc. PKB.

Istotna poprawa tego niekorzystnego wyniku w 1 połowie 2009 roku nie będzie możliwa. Choć – dodać wypada – że między innymi za sprawą utrzymywania się w tym czasie kursu EUR/PLN w przedziale 3,5-3,7 stopniowej poprawie podlegać powinno na powrót saldo transferów prywatnych. Decydujące o wyniku C/A saldo obrotów handlowych kształtować się będzie jednak wówczas wciąż jeszcze pod wpływem bardzo wysokiej dynamiki konsumpcji prywatnej (ok. 6 proc. w ujęciu rocznym w pierwszych 2 kwartałach, do czego przyczynią się obniżki podatków PIT oraz wysoki nadal wzrost wynagrodzeń) i spożycia zbiorowego (ok. 2,5 proc. r/r po waloryzacji świadczeń i podwyżkach płac w sferze budżetowej).

Dopiero w drugiej części 2009 roku słabnąca pod wpływem wolniejszej konsumpcji dynamika popytu krajowego, relatywnie słaby złoty oraz lepsza wykorzystanie funduszy unijnych, wpłyną na poprawę tradycyjnie deficytowych części bilansu C/A, czyli obrotów handlowych (raczej na skutek spadku dynamiki importu niż wzrostu eksportu ograniczanego wciąż niskim popytem zagranicznym) i salda dochodów.

Układ czynników makroekonomicznych przyniesie więc lekką poprawę salda C/A dopiero na koniec 2009 Deficyt nie powinien wówczas przekraczać 5,5 proc. PKB. Nie jest to jeszcze poziom groźny (wiele tu zależy od sposobu finansowania deficytu), ale już bacznie obserwowany przez inwestorów.

Z pewnością jednak mieszanka w postaci wolniejszego tempa wzrostu, inflacji utrzymującej się uporczywie powyżej celu, relatywnie wysokiego deficytu obrotów bieżących, wzmacniana dodatkowo obawami łączącymi się w koniecznością wyłonienia najpóźniej między pierwszym tygodniem stycznia a drugim tygodniem lutego 2010 pełnego (poza przewodniczącym) składu nowej Rady Polityki Pieniężnej, nie stwarza zbyt solidnych podstaw dla prognozowania powrotu do trendu silnej aprecjacji złotego.

2008-09-04 18:47
gospodarka, blogi ekspertów złoty, C/A Komentarze (2)