O mnie
 
ekonomista, prowadzi własną firmę doradczą "JJ Consulting"
 


Najnowsze komentarze
 
2015-05-25 12:11
gdptax do wpisu:
CIepla woda
Do Pańskich wątpliwości dodaję swoje. Ale pytanie jest głębsze, dlaczego my jako zbiorowość[...]
 
2015-02-12 11:56
wispawel12 do wpisu:
Zapasy pompują nam wzrost
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 
2014-08-17 14:25
tatar001 do wpisu:
Mój krótki mail do Jarosława Gowina
Również nie widzę szansy na euro w Polsce, przynajmniej przez najbliższe kilka(naście) lat.
 



 Oceń wpis
   

Dochody krajowe (podatkowe i niepodatkowe) po lipcu lokują się nominalnie nadal poniżej ubiegłorocznych (mniej o 5,6 mld PLN). Jedyną kategorią dochodów krajowych, gdzie budżet odnotowuje nominalne wzrosty jest jak dotychczas akcyza (więcej o 1,7 mld PLN). W pozostałych kategoriach (podatek od osób prawnych -2,5 mld; podatek od osób fizycznych -1,1 mld; podatki pośrednie -4,3 mld) dochody są nominalnie niższe od ubiegłorocznych. Gdyby nie wysoka dynamika dochodów unijnych (wyższe o 229 proc. w zestawieniu z okresem styczeń-lipiec 2008; w samym lipcu dochody unijne przyrosły o 4,7 mld PLN w stosunku do poprzedniego miesiąca), dochody ogółem również znajdowałyby się poniżej ubiegłorocznych. A tak są o 9,1 mld PLN wyższe. Do końca roku dla wykonania obniżonej prognozy dochodów krajowych trzeba będzie zebrać 97 mld PLN. I trzeba otwarcie powiedzieć, że jest to na granicy możliwości, choć do zrobienia. W analogicznym okresie ubiegłego roku, przy wyższej dynamice PKB budżet zebrał z tytułu dochodów krajowych 104,8 mld.

 

Deficyt budżetu państwa po 7 miesiącach był o 1,7 mld poniżej wykonania w czerwcu. Nie stało się to jednak z pewnością za sprawą niższej dynamiki wydatków. Bo te w jednym tylko miesiącu od czerwca wzrosły o 25 mld PLN. Dla utrzymania się w granicach ujętych w noweli budżetowej wydatki do końca roku mogą wzrosnąć maksymalnie o 125 mld PLN. Jest to dokładnie tyle, ile wyniósł wzrost wydatków między sierpniem a grudniem 2008. Tyle, że tym razem może być trudniej. W drugiej połowie roku dynamika dochodów unijnych spadnie. Pojawią się za to wydatki unijne, związane z rozdysponowaniem środków do beneficjentów. Deficyt będzie więc szybko pęczniał.

Dla budżetu kwestią absolutnie pierwszoplanową wydaje się szybka odbudowa dynamiki dochodów krajowych, w tym głównie podatku VAT. I tutaj widać już pierwsze symptomy poprawy. Między czerwcem, a lipcem dochody z podatków pośrednich wzrosły o 14,3 mld, a dochody krajowe nawet o 20,8 mld. Wcześniej przyrosty miesięczne były znacznie bardziej umiarkowane, rzędu 8-12 mld, ale trend rosnący utrzymuje się i jest wyraźny.

Dopiero w dłuższej perspektywie możliwe są do przeprowadzenia zmiany w strukturze wydatków, wymagające w olbrzymiej większości wypadków przejścia przez pełen cykl legislacyjny (łącznie z ewentualnym odrzuceniem prezydenckiego weta) w parlamencie.

 

Innymi słowy: ciesząc się z relatywnie dobrego na tle Europy stanu sfery ralnej naszej gospodarki nie zapominajmy, że sektor finansowy i budżet państwa znajdować się będą w najbliższych dwóch latach nadal pod silną presją.

 

2009-08-17 18:47
gospodarka, blogi ekspertów deficyt, budżet, nowelizacja Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

Indeks menedżerów logistyki wzrósł z 43,0 pkt. w czerwcu do 46,5 pkt. w lipcu. Przypomnijmy, że za neutralny dla prognoz wzrostu gospodarczego uważany jest poziom 50 pkt. Indeks rósł nie tylko u nas. Wyraźnie poprawił się w całym regionie obejmującym tak zwane rynki wschodzące. Podniósł się też w strefie euro.  W przypadku Polski skok był jednak najwyższy. Choć dodać wypada, że indeks przekroczył już wartość 50 pkt. w Turcji i na Węgrzech.

Jeszcze bardziej spektakularna porawa nastąpiła w przypadku szacunków produkcji. Tu indeks dla Polski sięgnął wartości 48,9 pkt. (poprzednio 43,1 pkt.). Oznacza to najwolniejszy od czerwca spadek aktywności gospodarczej. Pozwala też to nieźle rokować produkcji sprzedanej w drugiej połowie roku.

 

Znaczący jak na warunki kryzysu wzrost indeksu PMI może sugerować, że – oceniana od strony podażowej, ale wciąż jeszcze nie popytowej – gospodarka polska osiągnęła punkt zwrotny w cyklu koniunkturalnym na przełomie 2 i 3 kwartału.

Wyrażane jeszcze do niedawna obawy o pogłębiający się trend spadkowy PKB nie znajdują aktualnie uzasadnienia we wskaźnikach wyprzedzających koniunktury. Również badania NBP nie wskazują, by trend spadkowy miał się dalej pogłębiać. Podobnie, jak większosć gospodarek na rynkach bazowych osiągnęliśmy więc dno kryzysu.

 

Ostatnie dane o PMI stanowią mocne wsparcie dla prognozy dynamiki PKB rzędu 0,8-0,9%. Już niebawem oczekiwać można w związku z tym znaczących rewizji przez analityków krajowych i zagranicznych prognoz PKB na ten rok. Nie byłaby wcale zaskoczeniem fala licytacji prognoz w górę o podobnej, co po 1 kwartale intensywności, tyle, że teraz idąca w odwrotnym kierunku.

 

Trzeba jednak raz jeszcze powtórzyć, że pozytywne, przekraczające zweryfikowane szacunki rządowe, prognozy PKB na ten i następny rok, w niczym nie zmieniają trudnej sytuacji budżetu, która jest wynikiem niskiej dynamiki dochodów krajowych i wciąż wysokiej dynamiki wydatków.

Dochody krajowe (podatkowe i niepodatkowe) są nominalnie poniżej ubiegłorocznych. Gdyby nie wysoka dynamika dochodów unijnych, dochody ogółem również lokowałyby się nominalnie poniżej ubiegłorocznych.

Deficyt budżetu państwa po 7 miesiącach jest nieco poniżej przewidywanego harmonogramu wykonania budżetu przed nowelizacją. Ta sytuacja wkrótce się jednak zmieni. W drugiej połowie roku dynamika dochodów unijnych spadnie. Pojawią się za to wydatki unijne, związane z rozdysponowaniem środków do beneficjentów. Dla budżetu kwestią absolutnie pierwszoplanową jest maksymalnie szybka odbudowa dynamiki dochodów krajowych. Dopiero w dłuższej perspektywie możliwe są do przeprowadzenia zmiany w strukturze wydatków, wymagające w olbrzymiej większości wypadków przejścia przez pełen cykl legislacyjny w parlamencie.

 

Innymi słowy: ciesząc się z relatywnie dobrego na tle Europy stanu sfery ralnej naszej gospodarki nie zapominajmy, że sektor finansowy i budżet państwa znajdować się będą w najbliższych dwóch latach nadal pod silną presją. Nastoje na rynku finansowym są zmienne. Rząd powinien dołożyć więc obecnie maksymalnej staranności, by umiejętnie nimi zarządzać. Pogorszenie nastrojów wśród inwestorów z rynków finansowych może bowiem - za sprawą dużej zmienności kursu walutowego, rentowności, czy ceny pieniądza na rynku międzybankowym - negatywnie wpłynąć na perspektywy gospodarki w latach 2010-2011.          

 

2009-08-06 21:05
gospodarka, blogi ekspertów dno, recesja, finansowanie Komentarze (5)