O mnie
 
ekonomista, prowadzi własną firmę doradczą "JJ Consulting"
 


Najnowsze komentarze
 
2015-05-25 12:11
gdptax do wpisu:
CIepla woda
Do Pańskich wątpliwości dodaję swoje. Ale pytanie jest głębsze, dlaczego my jako zbiorowość[...]
 
2015-02-12 11:56
wispawel12 do wpisu:
Zapasy pompują nam wzrost
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 
2014-08-17 14:25
tatar001 do wpisu:
Mój krótki mail do Jarosława Gowina
Również nie widzę szansy na euro w Polsce, przynajmniej przez najbliższe kilka(naście) lat.
 



 Oceń wpis
   

 

Kluczowe jest powierzenie funkcji wicepremiera i ministra gospodarki i rozwoju regionalnego Mateuszowi Morawieckiemu i dodanie mu do pomocy na stanowisku wicemistra-członka RM Jerzego Kwiecińskiego, znającego bardzo dobrze kwestie funduszy unijnych (był wiceministrem w rządzie PiS u p. Gęsickiej). Morawicki – przypominam – przez długi czas zasiadał w Radzie Gospodarczej przy premierze Tusku, kierowanej przez Jana Krzysztofa Bieleckiego. 

2.    Moja interpretacja tych nominacji jest taka, że centrum decyzyjne w sprawach polityki gospodarczej przesuwa się na regional developement. Obaj ludzie za to odpowiedzialni – Morawiecki i Kwieciński – są pasjonatami w tej dziedzinie i dobrymi fachowcami. Doskonale rozumieją, jak ważne dla wejścia na nową ścieżkę wzrostu mogą być inaczej wykorzystywane fundusze unijne.

3.  Dla prowadzenia aktywnej polityki gospodarczej potrzebna jest przestrzeń w finansach publicznych.

4.  Nominację na stanowisko ministra finansów dla Pawła Szałamachy trzeba postrzegać przez ten właśnie pryzmat. Morawiecki nie odniesie sukcesu, jeśli rząd nie zdoła utrzymać dyscypliny w finansach publicznych. Szałamacha, który dał się poznać przed wyborami i po nich, jako gorący orędownik spełnienia obietnic socjalnych PiS, musi być podporządkowany planom polityki gospodarczej tworzonymi w resorcie Morawieckiego i Kwiecińskiego.

5.  Stąd – jak przewiduję – spełnienie obietnic wyborczych będzie rozkładane w czasie, a głównym zadaniem ministra finansów stanie się uszczelnienie systemu podatkowego. Minister Szałamacha musi też w swoich publicznych wypowiedziach zacząć uwzględniać fakt, że od jego wypowiedzi zależeć może zaspokojenie potrzeb pożyczkowych państwa. Od tego zależą ceny polskiego długu i reakcja inwestorów na rynku FX.

6.     Nie znaczy to, że części niekorzystnych dla gospodarki – a kluczowych z punktu widzenia PiS - rozwiązań uda się uniknąć. Będą próby zrealizowania programu 500+; będą podatki od sklepów wielkopowierzchniowych; od sektora finansowego; będą propozycje dla frankowych kredytobiorców. Myślę, ze jest to cena, jaką musieli brać pod uwagę Morawiecki-Kwieciński, przyjmując nominacje.

Bottom line: skład osobowy ścisłej ekipy gospodarczej rządu PiS nie powinien wywołać nerwowej reakcji inwestorów. Odsunięcie na dalszy plan ministra finansów i awansowanie ministra gospodarki i rozwoju jest dobrym pomysłem. A jak będzie z realizacją - zobaczymy.       

2015-11-09 14:55
gospodarka, blogi ekspertów rząd, pis Komentarze (0)
 Oceń wpis
   

  

I.              PROBLEMY NATURY PRAWNEJ

  

1.                 1. Niekonstytucyjność umorzenia obligacji?

Kwestia charakteru środków zgromadzonych w OFE jest fundamentem, na jakim opierają się rządowe propozycje zmian w systemie emerytalnym, w tym przede wszystkim odebranie funduszom części obligacyjnej portfela (a precyzyjniej 51,5% aktywów).

Oto, jak tę kwestię traktował ustawodawca i rząd w roku 1997, przedkładając projekt ustawy o organizacji i funkcjonowaniu OFE (druk sejmowy 2297, str. 11 uzasadnienia):

Z pełną świadomością dokonano wyboru konstrukcji prawnej funduszu emerytalnego, jako osoby prawnej. Koncepcja taka gwarantuje większe bezpieczeństwo aktywów funduszu niż koncepcja funduszu emerytalnego jako masy majątkowej. Koncepcja funduszu jako masy majątkowej rodziłaby szereg wątpliwości, które występują obecnie w związku z funkcjonowaniem funduszy powierniczych. Wątpliwości te rodzą się przede wszystkim co do tego, kto jest właścicielem masy majątkowej oraz jak wygląda kwestia odpowiedzialności funduszu jako masy majątkowej. Nie ma takich wątpliwości przy przyjęciu, ze fundusz emerytalny jest osobą prawną. Takie rozwiązanie pozwala bowiem na jednoznaczne uznanie, że właścicielem aktywów pochodzących ze składek członków jest fundusz emerytalny, a tym samym jest możliwe dokładne określenie, kto za co odpowiada”.

A oto, jak kwestię widzi obecny rząd w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z określeniem zasad wypłaty emerytur ze środków zgromadzonych w OFE (projekt z 09.10.13, uzasadnienie str. 11).

Po stwierdzeniu, że „nie można uznać, że środki zgromadzone na rachunku członka OFE są własnością ubezpieczonego” mamy następujący passus:

Nie można także przyjąć, że właścicielem tych środków jest otwarty fundusz emerytalny. Co prawda składki wpłacane do funduszu, nabyte za nie lub w związku z nimi prawa i pożytki z tych praw stanowią jego aktywa, zaś sam fundusz posiada osobowość prawną, jednakże na gruncie przepisów ustawowych , jak również orzecznictwa sądowego, należy przychylić się do stanowiska o publiczno-prawnym charakterze środków zgromadzonych w OFE”.

Kwestia własności, fundamentalna dla funkcjonowania demokratycznego państwa prawa, nie może zależeć od dowolnej interpretacji prawa przez ustawodawcę. Sytuacja, w której podmioty posiadające osobowość prawną raz są, a raz nie są właścicielem aktywów, w zależności od tego, jak chce to widzieć administracja, stoi w jaskrawej sprzeczności z zasadami poszanowania kontraktów, na których posadzone jest demokratyczne państwo prawa. 

     Artykuł 95.1 obowiązującej wciąż ustawy o finansach publicznych wyraźnie stanowi:

Skarbowy papier wartościowy jest papierem wartościowym, w którym Skarb Państwa stwierdza, że jest dłużnikiem właściciela takiego papieru i zobowiązuje się wobec niego do spełnienia określonego świadczenia, które może mieć charakter pieniężny lub niepieniężny”.

Przy czym o zobowiązaniach niepieniężnych jest mowa wyłącznie w kontekście emisji SPW przez innego niż MF ministra, działającego w porozumieniu z MF. Charakter pieniężny mają zaś zobowiązania podjęte przez samego MF.

Dodatkowo ust. 6 tegoż artykułu stwierdza:

Skarb Państwa odpowiada całym majątkiem za zobowiązania wynikające z wyemitowanych lub wystawionych skarbowych papierów wartościowych”.

 

W świetle obowiązującego prawa nie może nastąpić coś takiego, jak umorzenie obligacji bez ich wcześniejszego wykupu za pieniądze. Umorzenie bez ekwiwalentu pieniężnego wymagałoby najpierw takiej zmiany ustawy o finansach publicznych, która by taki krok umożliwiała. Aktualna ustawa z pewnością tego nie przewiduje. Ale taka zmiana prawa mogłaby również zostać uznana za niekonstytucyjną.

SPW w portfelu OFE są ich własnością. Zostały nabyte za pieniądze. Nie można OFE pozbawić ich aktywów stanowiących o wartości jednostki uczestnictwa bez wykupu obligacji gwarantowanych przez SP.

 

2.      2. Czy można jednak skonsolidować dług po przeniesieniu portfela obligacji z OFE do ZUS bez ich umarzania?

Sprawa jest wątpliwa. Taki dług bowiem z całą pewnością nie znika. Bez wykupu lub umorzenia obligacji pozostaje przy tym wciąż kwestia należnych kuponów płaconych posiadaczom obligacji w terminach i na zasadach ustalonych przez emitenta.

3. Czy można zabronić funduszom emerytalnym inwestowania w SPW?

Kwestia ustawowego zakazu nabywania SPW przez prywatne fundusze emerytalne, a mowa tu nie tylko o zakazie dotyczącym krajowych, ale też zagranicznych obligacji i innych instrumentów gwarantowanych przez państwo, stoi w sprzeczności z funkcjami, jakie wypełniać mają fundusze emerytalne. Pozbawienie ich prawa inwestowania w najbardziej bezpieczne aktywa wystawia je na ryzyko dużej zmienności. Ustawodawca chce tym samym uczynić z obligatoryjnych funduszy emerytalnych fundusze inwestycyjne podwyższonego ryzyka. Zwraca na to uwagę w swej opinii także NBP.

Fundusze działające na tej zasadzie zostaną zamknięte przez polityków przy pierwszej zapaści na rynku finansowym, która może zepchnąć wycenę jednostek uczestnictwa poniżej ich wartości nominalnej.

ożu      4. Czy można uśrednić procentowy udział obligacji w portfelu?

Dużo wątpliwości budzi zasada uśrednienia do 51,5% procentowego udziału SPW w portfelach OFE na koniec 2012 roku, stanowiąca podstawę dla obligatoryjnych transferów do ZUS. Oznacza to przymus sprzedaży innych aktywów dla tych funduszy, które nie miały w portfelu aż tylu obligacji, ile wynikałoby z uśrednienia rachunku. Przypomnijmy: celem OFE jest powiększanie wartości jednostki uczestnictwa. Taka forsowna sprzedaż aktywów stoi w jaskrawej sprzeczności z tą zasadą.

 

5.                  5. ESA 2010 i konsekwencje nowej metodologii dla SFP po zmianach w OFE

„Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE), ustanawiające zrewidowany system rachunków narodowych i regionalnych ESA 2010” zostało uchwalone przez Parlament Europejski 22 kwietnia 2013; podpisane 21 maja 2013; opublikowane w Dzienniku Urzędowym UE 26 czerwca 2013; weszło w życie 16 lipca 2013 roku. Przepisy tego aktu wiążą w całości wszystkie kraje członkowskie Unii. Nowy system rachunków narodowych i regionalnych ESA 2010 ma być stopniowo wprowadzany w statystyce unijnej. Zgodnie z artykułem 5 Rozporządzenia zasady ESA 2010 zostaną zastosowane obligatoryjnie po raz pierwszy do danych przekazywanych przez kraje UE do Eurostatu po 1 września 2014 roku.

Najważniejsze zmiany w metodologii rachunków narodowych (RN) polegają na obowiązku szacowania i publikacji w statystykach krajowych z częstotliwością co 3 lata, w tablicach uzupełniających do RN, wielkości zobowiązań emerytalnych w części zakwalifikowanej do SFP. Jest to temat bezpośrednio nas interesujący, bo przeniesienie portfela obligacyjnego z OFE do ZUS oznacza właśnie zmianę ich kwalifikacji.

Płatności ryczałtowe”, tak zakwalifikowana może być przez Eurostat taka operacja, powinny zostać ujęte w szacunkach państwowego długu publicznego. Pierwsza prezentacja tablic uzupełniających, o charakterze dobrowolnym, dotyczyć ma już szacunków za rok 2012 (czyli ma zostać pokazana w tym roku); druga – o charakterze już obligatoryjnym – dotyczyć ma danych przekazywanych po 1 września 2014, czyli ukaże się w wynikach RN w roku 2015.

Operacja na OFE nie będzie mogła mieć wpływu na saldo sektora finansów publicznych. Zgodnie z nowymi zasadami szacowania rachunków narodowych (ESA 2010) przesuniecie obligacji do ZUS i zapisanie zobowiązań z tego tytułu na kontach ubezpieczonych potraktowane zostanie przez Eurostat jako płatność ryczałtowa nie mająca wpływu na saldo zobowiązań/należności sektora w roku, w którym taka płatność zostaje zrealizowana. Eurostat nie uzna jednorazowej nadwyżki w wyniku sektora z tytułu przejęcia przez sektor publiczny obligacyjnej części portfela OFE w roku 2014.

  Poprzez forsowane rozwiązania rząd chce zagwarantować sobie umorzenie co najmniej 120 mld PLN obligacji. Ma to zredukować dług publiczny o ok. 8-9 proc. PKB zgodnie z krajową metodologią liczenia długu. Tyle, że w świetle zmian w metodologii unijnej implementowanych w ESA 2010 taka redukcja nie jest wcale pewna. Kwestia wpływu na PDP konwersji outright liabilities (obligacji) na contingent liabilities (zobowiązania państwowego systemu emerytalnego) będzie dopiero badana przez Eurostat.

Kwestia wpływu proponowanych zmian w systemie emerytalnym na stan finansów publicznych (deficyt sektora, państwowy dług publiczny), widziana przez pryzmat zaktualizowanej i już obowiązującej statystyki rachunków narodowych (ESA 2010) nie została poruszona, ani w samym projekcie rządowym, ani też w uzasadnieniu do niego.

 

II.            KONSEKWENCJE RYNKOWE PROPONOWANYCH ROZWIĄZAŃ

 

1.     Giełda

Konsekwencje dla rynku akcji dadzą o sobie znać w krótkim i dłuższym okresie. Jesteśmy zdania, że zaproponowane przez rząd zasady obejścia się z istniejącymi zasobami i strumieniami przyszłych składek, stawiają poważny znak zapytania przy trwałości drugiego filara systemu emerytalnego, opartego na kapitalizacji składek.

Łatwo oszacować, że nawet przy 70% zdeterminowanych, którzy podejmą wysiłek pozostania w drugim filarze kapitałowym, począwszy od roku 2028 OFE przestaną być nabywcami netto akcji. Innymi słowy: w związku z działaniem mechanizmu „suwaka” zmuszającego OFE do przekazywania na konta w ZUS aktywów ubezpieczonych, więcej akcji byłoby przez fundusze emerytalne sprzedawane niż kupowane. Uwiąd OFE w dłuższym okresie jest więc nieunikniony. A będzie oczywiście tym szybszy, im mniej osób podejmie wysiłek konieczny dla pozostawienia ok. 15% swojej emerytury w rękach prywatnych podmiotów na 10 lat przed osiągnieciem wieku emerytalnego. Mechanizm „suwaka” będzie systematycznie osłabiał OFE.

To rozwiązanie nie jest żadną „realną weryfikacją siły giełdy”, jak czasem słyszymy. Nawet przy umiarkowanie negatywnym scenariuszu, w okresie kilku najbliższych lat OFE nie będą miały noża na gardle w kwestii sprzedaży akcji, bo wciąż więcej będą dostawać ze składek niż zmuszone będą oddawać za sprawą „suwaka”. Efekt ujemnego napływu netto składek jest jednak tylko kwestią czasu. Podobnie jak zmiany struktury akcyjnego portfela, skąd wyrzucane będą spółki bardziej ryzykowne i mniej płynne, jak również te, w stosunku do których przekroczony zostanie przez Fundusz maksymalny możliwy poziom zaangażowania (5% aktywów). Skokowy wzrost udziału akcji w portfelach OFE z niespełna 41 do ponad 76%, jaki musi być następstwem przekazania do ZUS obligacji, wystawia Fundusze na olbrzymie ryzyko zmienności, którego żaden zarządzający nie będzie chciał podjąć. Zasada inwestowania minimum 75% aktywów OFE w akcje krajowe w naturalny sposób zwiększa takie ryzyko.

 

2.       Rynek długu państwowego

OFE, ze swoim 12% udziałem w rynku SPW, są w deklaracjach werbalnych przedstawicieli rządu wyraźnie marginalizowane. „To nieistotni gracze” – słyszymy. Czyżby? Kuriozalny – nie tylko w naszym odczuciu, ale też na przykład zdaniem NBP - zakaz inwestowania przez OFE w SPW zmienia nie tylko podmiotową strukturę inwestorów na rynku FI, przesuwając ją jeszcze bardziej w kierunku nierezydentów. Zmienić też musi duration długu, ponieważ zagranica wyraźnie preferuje krótki, a nie – jak OFE - długi koniec krzywej.

Ryzykowne jest twierdzenie, że mniejsze emisje SPW, wynik mniejszych potrzeb pożyczkowych wynikających z konieczności wyrównywania ZUS ubytku składki kierowanej do OFE, korzystnie wpłyną na ceny obligacji. Fundusze zagraniczne inwestujące w polskie obligacje, po wyeliminowaniu z rynku OFE, muszą przekalkulować ryzyko zasadniczo mniejszej płynności. I będą za to oczekiwać stosownej premii. Może się więc okazać, że mniejszy rynek długu okaże się dla rządu trudniejszy i droższy, a dla inwestorów bardziej zmienny.

Bez OFE rynek SPW w Polsce skurczy się o ok. 20%. Polskie obligacje obecne są w globalnych ważonych kapitałowo indeksach rynku FI. Są wśród nich, między innymi, tak istotne dla inwestorów, jak: Citigroup World Government Bond Index (WGBI), z wagą Polski 0,55%; Barclays Global Aggegate Index (GAI), z naszą wagą 0,28%.

Do tych indeksów globalnych benchmarkują się fundusze inwestujące w papiery poszczególnych krajów. Kiedy waga jakiegoś kraju w indeksie spada - następuje sprzedaż równoważąca portfel do nowych wag w benchmarku. Skoro w skali globalnej do 2 największych indeksów WGBI i GAI benchmarkują się fundusze z kapitalizacją ok. 2 bln USD, to przy aktualnych wagach Polski w tych indeksach oznacza to zaangażowanie na poziomie ok. 16,5 mld USD.

Po 20% redukcji, odpowiadającej takiemu samemu spadkowi wagi Polski w indeksach globalnych, daje to konieczność wyrzucenia z portfeli przez fundusze w stosunkowo krótkim czasie polskich obligacji wartych ok. 3,0-3,5 mld USD.

Efekt dostosowaniem wagi do nowych poziomów kapitalizacji rynku po wyeliminowaniu OFE z rynku SPW będzie więc w krótkim okresie bez wątpienia negatywny dla rynku długu państwowego. W długim okresie w ślad za mniejszymi podażami podąży też mniejszy popyt wynikający ze zmiany wag w indeksach globalnych. Nie widać więc żadnego pozytywnego wpływu zmian w funkcjonowaniu OFE na rynek PDP.

 

3.     Nieunikniony powrót do zdefiniowanego świadczenia

Marginalizacja OFE nie będzie jeszcze wcale ostatnim akordem zmian w fundamentach reformy emerytalnej z 1999 roku.

Istotą tej reformy było przejście od systemu zdefiniowanego świadczenia do systemu zdefiniowanej składki. Świadczenia emerytalne miały być zdywersyfikowane i odpowiadające wielkości zainwestowanego lub waloryzowanego kapitału. System w 1 filarze miał z definicji równoważyć w przyszłości strumień świadczeń ze strumieniem składek. Ale tak nie jest. I filar bilansuje się przy stopie zastąpienia 25 proc.. Zasady waloryzacji kont emerytalnych w ZUS zostały zmienione w roku 2002 po realnym spadku przypisu składki (na indeksację większym z dwóch wskaźników: przypisem składki lub inflacją) i dotychczas pozostają niezmienione, choć przekreśla to regułę zrównoważenia systemu wpisaną w pierwotną wersję reformy. Przekazanie 5 proc. naszych składek na subkonta w ZUS i proponowane tu zasady waloryzacji, plus obietnica ich dziedziczenie, powtórzone teraz w odniesieniu do zasobów przeniesionych z OFE do ZUS - generują koszty, które pokrywać będą musiały i tak dodatkowe emisje długu w przyszłości. Dochodzi do tego jeszcze utrudniająca zbilansowanie systemu zasada indeksacji kwartalnej. W rzeczywistości przy niezmienionych regułach indeksacji, po wprowadzeniu rozwiązań proponowanych przez rząd skumulowany dług może wzrosnąć, a nie spaść.

Możemy być pewni, że już wkrótce, jakiś kolejny rząd zdecyduje o porzuceniu zasady zdefiniowanej składki na rzecz powrotu do zdefiniowanego świadczenia. I to dopiero będzie koniec „poprawiania reformy”, zapoczątkowanej w cieniu kryzysu finansów publicznych w roku 2010.

Taka logika rozwoju wydarzeń wydaje się nieunikniona. Świadczenia emerytalne będą musiały być coraz niższe i początkowo coraz bardziej zależeć będą od decyzji politycznych, czyli od reguł waloryzacji konta i licznych subkont, jakimi obrastają zapisy elektroniczne w ZUS. Do pewnego momentu politycy będą w tych nic ich nie kosztujących na krótką metę darowiznach bardzo hojni. Ale rachunek dla generacji przyszłych podatników będzie coraz wyższy. System świadczeń socjalnych generuje permanentny deficyt między zebranymi składkami, a wypłacanymi świadczeniami. System ZUS, pierwszy filar, który miał się po reformie zbilansować w okresie 30 lat, pozostanie niezbilansowany, bo zakłócają go zmiany zasad waloryzacji składek i dorzucanie coraz nowych – jeszcze hojniej waloryzowanych – subkont oraz wprowadzenie tu zasad dziedziczenia.

Kłopoty z długiem generowanym przez system emerytalny oraz niski poziom emerytur sprawią, że już w niezbyt odległej przyszłości pojawią się zyskujące poklask głosy o powrocie do systemu zdefiniowanego świadczenia. Destrukcja zreformowanego po 1999 roku systemu emerytalnego zostanie tym samym zakończona.

 

III.           WNIOSKI I REKOMENDACJE

 

Zrekapitulujmy, co wiemy o następstwach  drugiego, po 2010 roku, etapu zmian w OFE proponowanych przez rząd PO-PSL? Otóż, wiemy, że:

·         poprzez forsowane rozwiązania rząd chce zagwarantować sobie umorzenie co najmniej 140 mld PLN obligacji. Ma to zredukować dług publiczny o ok. 8-9 proc. PKB zgodnie z krajową metodologią liczenia długu. Tyle, że w świetle zmian w metodologii unijnej implementowanych w ESA 2010 taka redukcja nie jest wcale pewna. Kwestia wpływu na PDP konwersji outright liabilities (the bonds) na contingent liabilities (the state pension promises) będzie dopiero badana przez Eurostat;

·         na cenę emitowanych przez rząd obligacji oraz na zmienność rynku FI wpływać będzie nie tylko mniejsza podaż, ale też mniejsza płynność rynku (dostosowania wag polskich obligacji w globalnych indeksach rynku długu), spadek duration długu i wzrost udziału nierezydentów w rynku SPW;

·         operacja na OFE nie będzie mogła mieć wpływu na saldo sektora finansów publicznych. Zgodnie z nowymi zasadami szacowania rachunków narodowych (ESA 2010) przesuniecie obligacji do ZUS i zapisanie zobowiązań z tego tytułu na kontach ubezpieczonych potraktowane zostanie jako płatność ryczałtowa nie mająca wpływu na saldo zobowiązań/należności sektora w roku, w którym taka płatność zostaje zrealizowana. Eurostat nie uzna jednorazowej nadwyżki w wyniku sektora z tytułu przejęcia przez sektor publiczny obligacyjnej części portfela OFE w roku 2014;   

·         w ramach międzygeneracyjnego przesunięcia obciążeń kwotą obciętą z długu teraz, zwiększoną o stosowną waloryzację i zasady dziedziczenia, obciążone zostaną przyszłe pokolenia. Zwiększy to niezbilansowanie 1 filara systemu emerytalnego w długim okresie;

·         czekają nas kilkuletnie perturbacje na rynku kapitałowym, z pierwszą kulminacją już w połowie 2014;

·         uwiąd OFE, trwający od kilku do kilkunastu lat, jest nieunikniony;

·         po tym okresie ostro wzrasta ryzyko powrotu do systemu zdefiniowanego świadczenia w systemie emerytalnym.

 

Krytyczne opinie na temat projektu rządowego zmian w systemie emerytalnym wyraziły instytucje publiczne, prywatne, ekonomiści i prawnicy. Propozycje rządowe obciążone są dużym ryzykiem legislacyjno-ekonomicznym. Tych głosów nie da się zlekceważyć. Widać też jednak, że uwzględnienie najbardziej istotnych z nich, niwelując ryzyko prawno-ekonomiczne, kompletnie zarazem zmieniłoby projekt rządowy, w tym ograniczyłoby pozytywny wpływ proponowanych przez rząd zmian na saldo SFP i PDP w roku 2014 (zgodnie z metodologią krajową). Problem polega na tym, że te pozytywne skutki zmian na finanse publiczne zostały już ujęte w projekcie przyszłorocznego budżetu.

Stawia to w trudnej sytuacji zarówno rząd, jak i Prezydenta. Rząd utwardzać się musi w stanowisku odrzucającym najważniejsze zmiany sugerowane w toku konsultacji. Prezydent wetując ustawę w kształcie zbliżonym do przedłożenia rządowego zmusiłby rząd do zmiany projektu przyszłorocznego budżetu; a nie wetując jej przyjąłby na siebie ryzyko niekonstytucyjności ustawy, czego jako strażnik konstytucji robić nie może.

Sądzę, że poza niewielkimi korektami rząd nie wprowadzi istotnych zmian do swego projektu. W tej sytuacji, biorąc pod uwagę istotne ograniczenia czasowe możliwe są tylko dwa wyjścia:

  •  albo Prezydent ustawę podpisze, a następnie skieruje ją do Trybunału Konstytucyjnego, odciążając się od ryzyka niekonstytucyjności rozwiązań forsowanych przez rząd. Pozytywny werdykt TK o ustawie rządowej zamknąłby dyskusję o aspektach legislacyjnych, choć nie zlikwidowałby wątpliwości natury ekonomicznej. Werdykt dla rządu negatywny pociągnąłby za sobą upadek gabinetu, wcześniejsze wybory i funkcjonowanie państwa w oparciu o prowizorium budżetowe.
  • albo też rząd wycofa projekt zmian w funkcjonowaniu OFE, proponując z zamian całkowite zawieszenie przekazywania składek do OFE w okresie najbliższych 3 lat (ewidencjonowanie ich na subkontach ZUS według poprawionych zasad waloryzacji i bez dziedziczenia); szybki projekt wypłaty emerytur kapitałowych według zasad zbliżonych do projektu prof. prof. Wiśniewskiego i Otto; szybką ścieżkę legislacyjną dla projektu nowelizacji ustawy o finansach publicznych wprowadzającą nową regułę wydatkową, co jest ważne z uwagi na istotne ryzyko przekroczenia przez dług publiczny 55% PKB.

Zarazem do końca kadencji rząd zobowiązać się powinien do przedłożenia takiego projektu zmian w funkcjonowaniu OFE, który wyeliminowałby ryzyka prawno-ekonomiczne łączące się z forsowanym dotychczas rozwiązaniem, a zarazem skupiałby się nie tylko na poprawie stanu finansów publicznych w krótkim czasie, ale też na domknięciu luk w bilansowaniu 1 filara, zwiększeniu efektywności filara kapitałowego, istotnych zachętach podatkowych w III filarze i  podniesieniu stopy zastąpienia w świadczeniach emerytalnych.

Dyskusja na ten temat trwa już wystarczająco długo, a argumenty w niej przytaczane są na tyle dobrze udokumentowane, że mamy prawo oczekiwać wreszcie dobrego projektu zmian w powszechnym systemie emerytalnym, który mógłby być przyjęty w warunkach konsensu polityczno-społecznego.  

 

2013-11-06 13:59
gospodarka, blogi ekspertów rząd, ustawa, ofe Komentarze (2)
 Oceń wpis
   

 Kwestia charakteru środków zgromadzonych w OFE jest fundamentem, na jakim opierają się rządowe propozycje zmian w systemie emerytalnym, w tym przede wszystkim odebranie funduszom części obligacyjnej portfela (a precyzyjniej 51,5% aktywów).

1.     Oto, jak tę kwestię traktował ustawodawca i rząd w roku 1997, przedkładając projekt ustawy o organizacji i funkcjonowaniu OFE (druk sejmowy 2297, str. 11 uzasadnienia):

Z pełną świadomością dokonano wyboru konstrukcji prawnej funduszu emerytalnego, jako osoby prawnej. Koncepcja taka gwarantuje większe bezpieczeństwo aktywów funduszu niż koncepcja funduszu emerytalnego jako masy majątkowej. Koncepcja funduszu jako masy majątkowej rodziłaby szereg wątpliwości, które występują obecnie w związku z funkcjonowaniem funduszy powierniczych. Wątpliwości te rodzą się przede wszystkim co do tego, kto jest właścicielem masy majątkowej oraz jak wygląda kwestia odpowiedzialności funduszu jako masy majątkowej. Nie ma takich wątpliwości przy przyjęciu, ze fundusz emerytalny jest osobą prawną. Takie rozwiązanie pozwala bowiem na jednoznaczne uznanie, że właścicielem aktywów pochodzących ze składek członków jest fundusz emerytalny, a tym samym jest możliwe dokładne określenie, kto za co odpowiada”.

2.     A oto, jak kwestię widzi obecny rząd w projekcie ustawy o zmianie niektórych ustaw w związku z określeniem zasad wypłaty emerytur ze środków zgromadzonych w OFE (projekt z 09.10.13, uzasadnienie str. – nomen omen – 11).

Po stwierdzeniu, że „nie można uznać, że środki zgromadzone na rachunku członka OFE są własnością ubezpieczonego” mamy następujący passus:

Nie można także przyjąć, że właścicielem tych środków jest otwarty fundusz emerytalny. Co prawda składki wpłacane do funduszu, nabyte za nie lub w związku z nimi prawa i pożytki z tych praw stanowią jego aktywa, zaś sam fundusz posiada osobowość prawną, jednakże na gruncie przepisów ustawowych , jak również orzecznictwa sądowego, należy przychylić się do stanowiska o publiczno-prawnym charakterze środków zgromadzonych w OFE”.

  Jak  widać, kwestia własności zależy u nas od interpretacji. Raz jest się właścicielem, a raz nie. Wszystko zależy od czasu, miejsca oraz woli interpretatora. Bardzo to smutne

2013-10-29 09:43
gospodarka, blogi ekspertów rząd, ustawa, ofe Komentarze (5)
 Oceń wpis
   

Wymiana zdań między ministrem finansów i prezesem NBP na temat tego, kto jest bardziej odpowiedzialny za rosnącą inflację w Polsce w ogóle nie nadaje się do komentowania. Na taką bijatykę zwyczajnie szkoda czasu.

Znacznie bardziej interesująca wydaje się dyskusja, dość jak na warunki polskie gorąca, a przy tym  merytoryczna, jaka na łamach Gazety Wyborczej rozgorzała między Dariuszem Filarem i Jerzym Osiatyńskim. Ta dyskusja, do której pretekstem stała się polityka monetarna, wprawiła mnie w zakłopotanie, ale przynajmniej nie w zażenowanie, jak wymiana ciosów Rostowskiego ze Skrzypkiem.

Zakłopotanie wzięło się stąd, że nie jestem pewien, czy warto włączać sie do dyskusji wiedząc, że jej główny wątek jest zaledwie pretekstem do przedstawienia własnego ekonomicznego credo? Czy warto udawać, że rozmawia się o polityce pieniężnej, podczas gdy tak naprawdę dyskutuje się o granicach państwowego interwencjonizmu w gospodarce?

Tym, co skłoniło mnie w końcu do zabrania głosu stało się silne przekonanie, że istnieje jednak potrzeba przypominania elementarnych reguł, które legły u podstaw obrania przez większość niezależnych banków centralnych na świecie strategii bezpośredniego celu inflacyjnego. Ten wybór był - zdaniem bankierów centralnych, ekonomistów, ale i polityków – właściwy dla efektywnego wykonywania udzielonego bankom centralnym mandatu. Jerzy Osiatyński z uporem godnym lepszej sprawy stara się od dłuższego czasu jasność tych reguł zmącić. I na to zgody być nie może.

Po pierwsze – Osiatyński chciałby dualnego mandatu dla polskiego banku centralnego; nie tylko niska inflacja, ale również wzrost gospodarczy. Postulat nienowy. Tyle, że bezsensowny. W ustawie o NBP jest od lat stosowny zapis rozstrzygający tę kwestię raz na zawsze w sposób, który można by nazwać „miękkim”. Art. 3, pkt 1 ustawy stanowi: „Podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen, przy jednoczesnym wspieraniu polityki gospodarczej Rządu, o ile nie ogranicza to podstawowego celu NBP.

Nie jest więc prawdą, że NBP troszczy się wyłącznie o inflację. Troszczy się też o wzrost gospodarczy. O tyle, o ile może przy zachowaniu hierarchii celów. Chyba, że Osiatyńskiemu chodzi o równorzędność celów. Taką np. jaką ma wpisaną do swoich zadań amerykański Fed. Dlaczego na coś takiego nie może być jednak zgody w Polsce? To proste. NBP nie ma i nigdy mieć nie będzie wiarygodności Fed. A to oznacza, że dualność i równorzędność dwóch lub wiecej celów poza inflacją znacząco podniosłaby koszt prowadzenia polityki pieniężnej. Innymi słowy obniżenie inflacji wymagałoby wzrostu restrykcyjności polityki pieniężnej (wzrostu stóp krótkoterminowych) ponad poziom optymalny z punktu widzenia produktu. Nie sądzę, by o coś takiego chodziło Osiatyńskiemu.

Cel banku sformułowany jest obecnie jasno, precyzyjnie i w sposób nieortodoksyjny. I niech tak już zostanie. Ekonomiści są w stanie wyszacować wartość tzw. współczynnika poświęcenia, czyli koszt w postaci utraconego produktu za trzymanie inflacji w ryzach. I to jest najlepsza miara sprawności banku centralnego kierującego sie strategią bezpośredniego celu inflacyjnego. Wysoka wartość „współczynnika poświęcenia” umożliwia merytoryczną krytykę banku centralnego. A to wymusza korektę stopnia restrykcjności polityki pieniężnej, potwierdzając niewłaściwe wypełnianie mandatu przez bank centralny. Co tu zmieniać?

Po drugie – Osiatyński chciałby sfofmułowania celu inflacyjnego w kategoriach wskaźnika inflacji bazowej (czyli po wyłączeniu z wskaźnika CPI cen paliw, a może nawet szerzej całej energii, i żywności). Też nic nowego. Sprawa była już omawiana tyle razy, że wracanie do niej wydaje się czystą stratą czasu. Bank centralny bazuje na własnej reputacji. Nie da się jej zbudować, jeśli cel inflacyjny nie będzie maksymalnie spójny z odczuciami podmiotów gospodarczych. Dlatego cel nie moze być formułowany w kategoriach innych niż tylko wskaźnik cen dóbr i usług konsumpcyjnych. Inaczej, w przypadku wyraźnego rozjeżdzania się wskaźników inflacji podstawowej (headline) i bazowej (core), tak jak teraz, gdy CPI powoli zbliża się do 5 proc., a inflacja bazowa netto ledwie przekracza 3 proc., bank ogłaszający, że inflacja jest w celu wystawiłby na szwank swoją wiarygodność. Niska wiarygodność oznacza zaś znów wyższy koszt prowadzenia polityki pienieżnej. Cel inflacyjny nie może więć być sformowany w innych kategoriach niż wskaźnik CPI, który jest najbliższy (co wcale nie znaczy, że tożsamy) z tzw. inflacją odczuwalną. Tego też się zmienić nie da.

Po trzecie – Osiatyński wciąż udaje, że nie rozumie dlaczego bank musi podnosić stopy w przypadku przedłużających się wstrząsów podażowych. Bank centralny nie zmieni oczywiście stopami procentowymi cen żywności, ropy, czy surowców. Może jednak próbować zapobiec rozpropagowaniu się „efektów drugiej rundy”, czyli „rozlewaniu się” skutków wstrząsów podażowych na inne ceny, a przede wszystkim na płace. To jest sterowanie oczekiwaniami inflacyjnymi, o których słusznie mówi Dariusz Filar, jako o samym  jądrze współczesnej polityki monetarnej. To, że Osiatyński potrafi oszacować ile w bieżącej inflacji jest efektow popytowych, a ile podażowych nic nie znaczy. Takie szacunki przeprowadza przecież również bank centralny publikując wskaźniki inflacji bazowej. Takie szacunki robi każdy rynkowy ekonomista wydzielając w koszyku CPI inflację w kategorii dóbr podlegających i niepodlegających wymianie miedzynarodowej (krajowe stopy procentowe oddziałują de facto wyłącznie na tę drugą kategorię dóbr).

Nie zmienia to jednak jednej prostej reguły: w polityce monetarnej bank centralny stawiać musi wyraźne iunctim  między podnoszeniem stóp, a inflacją płacową (wzrostem płac nie wynikającym ze wzrostu wydajności pracy). I to bez względu na to, czy inflacja płacowa jest następstwem propagacji szoków podażowych, czy skutkiem wzrostu popytowej części koszyka CPI.

Po czwarte wreszcie – Jerzy Osiatyński chciałby, żeby do – jak to nazywa – „walki” z inflacją włączył się rząd. Jest to postulat jak najsłuszniejszy. Popieram  go ze wszystkich sił. Z jednym tylko zastrzeżeniem: musimy uzgodnić paletę środków wykorzystywanych do „walki z drożyzną” przez rząd.

Co tu jest, moim zdaniem, do zaakceptowania? Deregulacja, wzrost konkurencji, prywatyzacja, otwartość gospodarki, eliminowanie subsydiów cenowych, elastyczny rynek pracy, obniżka pozapłacowych kosztów pracy, rozwój gospodarki wiedzy, wspieranie technologii energooszczędnych, przeciwdziałanie globalnemu ociepleniu (wpływającemu, między innymi, na produkcję żywności). No, i oczywiście polityka fiskalna dostosowana do cyklu koniunkturalnego, ale też zezwalająca na finansowanie z deficytu wyłącznie wydatków o charakterze inwestycyjnym. Tę paletę środków zaliczanych do przedsięwzięć antyinflacyjnych, a pozostających w rękach rządu, można by zapewne jeszcze wydłużyć. Tylko: po co?

Przecież ludzie nawołujący rządy do „walki z drożyzną” wcale nie takie przedsięwzięcia mają na myśli. Powiedzmy wobec tego, tytułem przykładu, co jest nie do zaakceptowania, z tych posunięć, które zostały już zastosowane na świecie przez zwolenników „aktywnej polityki inflacyjnej” prowadzonej ze szczebla rządowego.

Minimalne ceny eksportowe (np. ryż sprzedawany przez Wietnam); administracyjne „zamrożenie” cen artykułów żywnościowych (Meksyk, do końca roku, ponad 150 towarów uzgodnionych z organizacjami przedsiębiorców); masowe zastępowanie ceł importowych przez cła eksportowe na żywność, co ma dwa wymiary: jest przesunięciem transferów od producentow rolnych do konsumentów, ale także skutecznie odcina producentów od korzyści z wysokich cen, co zwrotnie prowadzi do spadku produkcji; redukcja akcyzy nakładanej na paliwa, połączona z dodatkowym opodatkowaniem koncernów naftowych (rozważane we Włoszech i Francji).

Przed podobnym włączaniem się rządu do „walki” z inflacją strzeż nas Panie Boże. Brak statystycznie uchwytnej inflacji, wynik działań administracyjnych zniekształcających relacje popytu i podaży, przecież już przerabialiśmy. „Bezinflacyjny wzrost” epoki Gomułki i Gierka jest – mam  nadzieję, że Jerzy Osiatyński podziela tu mój optymizm – zdecydowanie nie do powtórzenia.

2008-06-24 18:30
gospodarka, blogi ekspertów rząd, nbp, inflacja Komentarze (3)
 Oceń wpis
   
Rząd PO-PSL przejął odpowiedzialność za kraj w sytuacji rosnącej nierównowagi makroekonomicznej. Jej przejawami są i będą: spowolnienie tempa wzrostu gospodarczego, wzrost inflacji, pogłębiający się deficyt na rachunku bieżącym, rosnące stopy procentowe, napięcia fiskalne, dobrze widoczne już w przyszłorocznym budżecie, czy wreszcie sięgający już 11 proc. wzrost jednostkowych kosztów pracy, podmywający konkurencyjność naszej gospodarki.
Równocześnie korzystne dotąd warunki zewnętrzne: wysokie tempo wzrostu gospodarczego zagranicą i niska awersja do ryzyka ze strony inwestorów - nie będą już wspierały nas tak mocno, jak w ostatnich kilku latach.
Tym niezbyt sprzyjającym okolicznościom – wewnętrznym i zewnętrznym - towarzyszą rozbudzone aspiracje milionów Polaków na lepsze życie. Rząd potrzebuje bardzo precyzyjnej strategii komunikacji dla wyjaśnienia swych planów gospodarczych i podtrzymania wysokiego poparcia wyborców. Musi też się spieszyć. Wyczuwalne jest bowiem rosnące zniecierpliwienie brakiem deklaracji gospodarczego quo vadis.
Celem polityki gospodarczej - co oczywiste - nie może być tłumienie popytu krajowego. Nie chodzi o to, żeby pensje Polaków wolniej rosły. Wręcz przeciwnie: chodzi, o to, żeby rosły jak najszybciej. Musi się to jednak odbywać w ślad za szybo rosnącą produktywnością. Mądra polityka gospodarcza skupia się więc na dbałości o zapewnienie warunków dla podniesienie konkurencyjności gospodarki.
Naprzeciw wysokiemu popytowi krajowemu powinny natychmiast wyjść działania rządu wzmacniające stronę podażową gospodarki. Stąd konieczne jest przyspieszenie prywatyzacji. Dlatego potrzebne jest uelatycznienie i deregulacja rynku pracy, przez którego naprawę wiedzie droga do równowagi finansów publicznych. Zwiększenie podaży pracy i zredukownaie transferów socjalnych dla ludzi w wieku produkcyjnym mogących pracować (szczególnie w segmencie rynku skupiajacym ludzi powyżej 50 roku życia) oraz wzrost prywatnych inwestycji, powinny stać się priorytetami polityki gospodarczej.
Zgodnie z sugestiami ekonomistów i środowisk biznesowych muszą zostać zniesione dobrze przecież już rozpoznane bariery dla rozwoju przedsiębiorczości. Szeroki dostęp do funduszy unijnych staje się kwestią o pierwszorzędnym znaczeniu wobec wciąż ograniczonego zasobu krajowych oszczędności. Redukcja pozapłacowych kosztów zatrudnienia, ponoszonych przez pracodawców, jest z kolei najskuteczniejszym sposobem zwiększenia popytu na pracę ludzi młodych, wkraczających dopiero na rynek pracy.
Wszystkie przesięwzięcia na rynku pracy i w sferze deregulacji, powinny sankcjonować regułę dyscypliny budżetowej, która może przybrać postać limitu nałożonego na tempo wzrostu wydatków budżetu państwa. Polityka fiskalna musi wreszcie nabrać charakteru antycyklicznego. Znaczy to, że w latach tłustych deficyt sektora finansów publicznych wyraźnie maleje. Tylko wówczas usprawiedliwwiony będzie jego wzrost w latach chudszych. Rząd powinien zadeklarować jak najszybsze osiągnięcie średniookresowego celu fiskalnego, jakim jest deficyt strukturalny nie większy niż 1 proc. PKB.
Osiągnięcie równowagi fisklanej, uwolnienie się z gorsetu procedury nadmiernego deficytu (EDP), nałożonej na nas przez Komisję Europejską, trwałe spełnienie wszystkich kryteriów nominalnej konwergencji, dające nam szansę szybkiego wejścia do strefy euro, powinny być troską rządu i Narodowego Banku Polskiego. Wspólnie z bankiem centralnym, którego niezależność - zgodnie z zaleceniami KE i EBC – musi być dodatkowo wzmocniona (wymagane jest spełnienie kryterium legislacyjnego), rząd powinien opracować „mapę drogową,” pokazującą naszą ścieżkę do euro.
Koniecznie przerwać trzeba spiralę rosnącego długu publicznego. Obietnica redukcji długu w relacji do PKB o 6-7 pkt. proc. w trakcie obecnej kadencji, jest wykonalna, choć zamiar jest bardzo ambitny.
Pierwszym krokiem w tym kierunku powinno być istotne ograniczenie potrzeb pożyczkowych państwa, począwszy już od przyszłego roku. Przyspieszenie prywatyzacji, sprzedaż niepracujących aktywów państwowych i przesunięcia w planowanych wydatkach na rzecz Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, odciążające przyszły rok kosztem wyjątkowo dobrego dla budżetu roku 2007, powinny pozwolić ograniczyć przyszłoroczne potrzeby pożyczkowe o ok. 20 mld PLN, czyli o blisko połowę wobec planów poporzedniego rządu. Pamiętajmy, że tylko przerwanie spirali zadłużenia stwarza solidne podstawy dla wiarygodnych obietnic obniżki obciążeń podatkowych w przyszłości.
Środowska biznesowe oraz inwestorzy z rynku finansowego nadal czekają na rządowy plan gospodarczy dla Polski na najbliższe lata. Jego sens, jak się wydaje, sprowadzać się powinien do rozwinięcia następującej sekwencji wydarzeń: wyższa podaż pracy (więcej pracujących i dłuższy okres pracy w cyklu życiowym) - mniej trasferów finansujących konsumpcję ludzi zdolnych do pracy - poprawa pozycji fiskalnej - niższe podatki, preferujące dochód z pracy ponad dochody z transferów – wzrost prywatnych inwestycji uprzywilejowanych przez system podatkowy. Tak wyglądać powinna droga do pokonania barier podcinających w dłuższym okresie wzrost gospodarczy. Na poparcie takiego planu przez środowisko pracodawców rząd bez wątpienia mógłby liczyć.
Sukces polityki gospodarczej nie opłacony utratą poparcia wyborców pod koniec kadencji, jest możliwy, o ile jej zasady zostaną jasno wyłożone, a proces ich wdrażania rozpocznie się natychmiast. Nowa ekipa musi wykorzystać duży kredyt zaufania, otrzymany na starcie, oraz wciąż jeszcze relatywnie korzystne warunki makroekonomiczne. Równocześnie trzeba mieć świadomość, że kolejne lata „nic nie robienia” w dziedzinie gospodarki tym razem nie rokują powodzenia. Otoczenie makroekonomiczne zdecydowanie przestaje sprzyjać pasywnemu rządowi.
2007-12-09 17:56
gospodarka, blogi ekspertów rząd, gospodarka, program Komentarze (2)
 Oceń wpis
   

Rocznica rządu Jarosława Kaczyńskiego zbiegła się w czasie z kryzysem koalicyjnym na tle usunięcia z rządu Andrzeja Leppera i powołania przez Samoobronę i Ligę Polskich Rodzin wspólnej formacji pod kryptonimem LiS.

Nie przeszkodziło to rządowi uczcić swych pierwszych (i być może ostatnich zarazem) urodzin formą wyszukanej autoprezentacji. W wydanej przez Centrum Informacyjne Rządu broszurze, podsumowującej rok rządu, w słowie wstępnym, pan premier Jarosław Kaczyński stwierdza, że Polska jest coraz bardziej liczącym się krajem na świecie. Zrezygnowaliśmy z założenia, że jak panna jest brzydka i nieposażna, to musi być miła i się uśmiechać – pisze z dumą pan premier.

Zdaję sobie sprawę, że przeczytanie 73-stronnicowej pracy, opisującej roczne dokonania rządu, przekracza odporność przeciętnego czytelnika. Zarazem jestem jednak świadom wagi tego historycznego dokumentu, pozwalającego zrozumieć tym, którzy dotąd tego nie pojęli, w jakim żyją kraju. Stąd postanowiłem dokonać skrótu. Spisałem w jednym ciągu tytuły i śródtytuły poszczególnych podrozdziałów rządowego raportu. I tak powstał skondensowany mini-raport.

Sądzę, że taki zabieg da się usprawiedliwić. Istota rzeczy została bowiem doskonale uchwycona, a przy okazji nie da się postawić zarzutu o tendencyjny wybór i manipulację. Ten skrót ma przy tym jeszcze jedną olbrzymią zaletę: nie wymaga żadnego komentarza. Sam się komentuje.

Rządowa autoprezentacja w moim autorskim skrócie wygląda następująco:

Dynamiczny rozwój gospodarczy; najlepsze wyniki gospodarcze od lat; ułatwienia dla prowadzących firmy; rekordowy napływ inwestycji zagranicznych; mniej utrudnień w prawie gospodarczym; rząd wzmacnia kontrolę nad spółkami z udziałem SP; uproszczono zasady przetargów publicznych; nowoczesna i silna elektroenergetyka; skutecznie ograniczamy emisje Co2; nauka dla gospodarki; innowacyjna gospodarka; rząd promuje rozwój projektów technologicznych; bezpieczeństwo energetyczne problemem europejskim; rząd intensywnie pracuje nad dywersyfikacją dostaw ropy i gazu; będziemy mieć energię jądrową; wzmacniamy bezpieczeństwo energetyczne w regionie; sprawnie wydajemy unijne pieniądze; efektywniejsze zarządzanie funduszami unijnymi; określono zasady rozwoju kraju; większe szanse dla Polski wschodniej; tańszy i bardziej dostępny Internet; finanse publiczne lepiej zarządzane; solidarny budżet; trwa reforma finansów publicznych; wprowadzono pilotaż budżetu zadaniowego; rząd redukuje koszty pracy; płacimy niższe podatki; większe wpływy do budżetu z gier losowych; wzmocniono nadzór nad rynkiem finansowym; skuteczny wymiar sprawiedliwości; ruszyła gruntowna reforma prawa karnego; przestępcy surowiej karani; pijany kierowca straci samochód; dzieci chronione przed pedofilami; każdy ma prawo do obrony koniecznej; większa odpowiedzialność karna nieletnich; nasilono walkę z pseudokibicami; ofiary przestępstw nie pozostaną bez pomocy; szybkie i skuteczne postępowanie karne; sądy 24-godzinne już działają; kary nie tylko w więzieniach; będzie prostszy przebieg procesu cywilnego; zmieni się organizacja sądów powszechnych; rusza informatyzacja sądów i prokuratur; niezamożni obywatele otrzymają pomoc prawną; jest bezpieczniej; nowocześniejsze służby mundurowe; rozszerzono zadania straży granicznej; Polska gotowa do zniesienia granic z krajami UE; jest plan i są fundusze na informatyzację państwa; ulepszono zarządzanie w sytuacjach kryzysowych; nowoczesne służby ratownictwa morskiego; rząd zdecydowanie walczy z korupcją; powstały nowe wojskowe służby specjalne; przyspiesza budowa i remont dróg; rekordowe nakłady na drogi; coraz więcej kilometrów autostrad; przybywa lepszych dróg ekspresowych i obwodnic; drogowe spółki zadbają o jakość dróg; bezpieczniej na drogach; będzie więcej lotnisk; oddłużenie PKP szansą na podniesienie jakości usług; większa szansa na własne „M”; będzie niższy VAT w budownictwie; wsparcie dla rodzin w pozyskaniu własnego mieszkania; rząd współfinansuje budownictwo dla najuboższych; prawo po stronie nabywcy mieszkań; wzrosła ochrona praw lokatorów; krótsze procedury dla planowania przestrzennego; polepsza się sytuacja polskich rodzin; rząd wspiera polską rodzinę; rząd promuje rodziny zastępcze; dłuższe urlopy macierzyńskie; rząd tworzy warunki dla telepracy; wzrosły świadczenia rodzinne; najubożsi emeryci i renciści otrzymali dodatek do świadczeń; będzie coroczna waloryzacja rent i emerytur; rząd chce dokończyć reformę systemu emerytalnego; zwiększyła się płaca minimalna; przywileje kombatanckie także dla represjonowanych w PRL; rząd prowadzi dialog społeczny; postępuje reforma opieki zdrowotnej; więcej pieniędzy na służbę zdrowia; jest koncepcja koszyka świadczeń gwarantowanych; uporządkowana polityka lekowa; usprawniono system ratownictwa medycznego; zasobniejsza polska wieś; więcej pieniędzy dla rolników; jest koncepcja rozwoju wsi; rząd pomaga poszkodowanym rolnikom; zadbano o interesy krajowych producentów; Polska chroniona przed żywnością modyfikowaną genetycznie; chronimy coraz więcej cennych przyrodniczo obszarów; Polska znaczącym partnerem w Europie i świecie; nasz kraj awansował w unijnych strukturach; trwają negocjacje ws. tarczy antyrakietowej; kontynuujemy polsko-amerykański dialog strategiczny; Polska chce „otwartych drzwi” w UE; aktywnie kształtujemy wymiar wschodni EU; rząd dba o Polaków pracujących za granicą; ułatwienia dla Polaków głosujących za granicą; rząd troszczy się o Polonię; aktywnie działamy w regionie; rozwijamy współpracę z krajami regionu Azji i Pacyfiku; silna i sprawna armia; lepiej wyposażone polskie siły zbrojne; trwa reforma struktur wojska; przestrzeń powietrzna dobrze chroniona; armia wolna od korupcji; nasi żołnierze wzmacniają bezpieczeństwo na świecie; więcej bezpieczeństwa w szkole; ruszył program przeciwdziałania przemocy w szkole; rośnie prestiż zawodu nauczyciela; będą mundurki w szkołach; łatwiejszy dostęp do edukacji dla biedniejszych rodzin; dodatkowe pieniądze dla oświaty; rząd dba o wysoką jakość kształcenia; przywrócona ranga dziedzictwa narodowego; przełom w finansowaniu kultury; w trosce o pamięć narodową; rząd sprzeciwia się kłamstwu oświęcimskiemu; powstanie wykaz polskich ofiar II wojny światowej; dobra kultury wracają do Polski; rząd w obronie praw autorskich; w Polsce powstanie miasteczko filmowe; aktywne starania o Expo 2012; mamy euro 2012; przyspiesza budowa nowoczesnych stadionów i boisk; rząd zachęca do aktywności fizycznej”.

I w jakim my kraju żyjemy?

2007-07-18 19:03
gospodarka, blogi ekspertów rząd, raport, rocznica Komentarze (7)