|
2012-05-18 07:59
Kredyty!!! do wpisu:
Kryzysu jeszcze bym nie odwoływał
A może po prostu mamy taki czas, ze to wcale nie kryzys ale już norma na następną dekadę :)
2012-05-15 21:11
Mazur_Krzysztof do wpisu:
Kryzysu jeszcze bym nie odwoływał
Mam pytanie: co by się stało, gdyby Chiny przestały kupować obligacje państw zachodnich? (np.[...]
Czy jestem zdziwiony, że premier rządu mojego kraju nie ma konta bankowego, a pensję przelewają mu na konto mamy? W ogóle mnie to nie dziwi. Traumatyczne przeżycia premiera związane z próbą podejścia go w 1991 roku przez nieżyjącego już byłego ministra finansów, który uparł się, żeby założyć mu konto, musiałyby być czymś naprawdę wstrząsającym; czymś, co pozostawiło trwały ślad w psychice premiera, co wyprofilowało go – jeśli można tak rzecz ująć – ekonomicznie. Konto, jako zasadzka. Konto, jako element w brudnej grze politycznej Układu. Konto, jako narzędzie dla splugawienia dobrego imienia. Konto, jako coś, od czego każdy przezorny, przewidujący i przyzwoity człowiek powinien się trzymać jak najdalej. W końcu na takie konto każdy może sobie coś wpłacić. A ty się później tłumacz człowieku, że nie jesteś członkiem Towarzystwa. Rozumiem to doskonale. Rozumiem znacznie lepiej niż wytarte argumenty podawane zazwyczaj przez te 30 proc. dorosłych Polaków, którzy do dziś nie używają rachunku bankowego. Bo ta mniejszościowa, topniejąca szybko garstka zazwyczaj twierdzi, że konto nie jest im do niczego potrzebne, albo że jest za drogie, za trudne w obsłudze, itp. Takie brednie ludzie plotą, że zęby bolą. Trudno ich zrozumieć. Ale motywację pana premiera do samowykluczenia z uczestnictwa w zepsutym systemie bankowym rozumiem doskonale. Banki w Polsce (bo nie powiemy o nich przecież banki polskie), są czymś w wysokim stopniu podejrzanym. Są niebezpieczne z definicji. Są w obcych rękach. A jak nie w obcych, to wiadomo, w czyich. Każdy może sobie z nich zrobić instrument dla kompromitacji niewygodnego przeciwnika politycznego. Przykładów jest cała masa. Tylko wiedza o nich nie jest jeszcze, niestety, powszechnie dostępna. Taka ideologiczna podbudowa do unikania fizycznego kontaktu z bankiem jest nie do obalenia. W przeciwieństwie do motywacji merytorycznej, którą – jak pokazują rosnące statystyki „ubankowienia” – banki jednak obalić potrafią. Przed taką motywacją do nieposiadania konta, jaką na progu XXI wieku, z wrodzoną sobie prostą szczerością, zaprezentował opinii publicznej 38-mln kraju, członka NATO i UE, pan premier, trzeba po prostu ugiąć kolana. Trzeba się poddać. Z tym nic się zrobić nie da. Szkoda, że więcej ludzi nie może pójść w ślady premiera. Bylibyśmy naprawdę jeszcze bardziej oryginalnym narodem. Pan premier zdecydowanie nie powinien się oddzielać od konta mamy. I my nie powinniśmy go do tego zmuszać. Niech tak już zostanie. Dla mnie przygoda pana premiera z rachunkiem bankowym jest najpiękniejszą i najbardziej wyrazistą me 2007-05-15 17:39
|
Ciekawe czy dzis pan Kaczynski juz jakies konto bankowe posiada?
Moze posiadac, posiada... Ale pytanie czy go uzywa :)? skomentuj
Szanowny Panie wypełni popieram Pana Kaczyńskiego. Po co ma dorabiać zagranicznego parcha
posiadającego polskie banki. Mama Pana Kaczyńskiego już ich dorabia i starczy. skomentuj
Panie Januszu,
pan premier mieszka z mamą, co oznacza, że nigdy nie "zarządzał" własnym gospodarstwem
domowym, a teraz zarządza całkiem sporym państwem - to chyba robi na mnie dużo większe
wrażenie niż informacja o koncie bankowym. A sektor bankowy jakoś da sobie poradzi bez
konta premiera. Ciekawe czy pan premier ma konto e-mailowe, ale to raczej za duże
ryzyko...
Pozdrawiam skomentuj
Panie Januszu,
Pana wpis jest tylko z lekka zabawny, poza tym (tak, jak 90% ogólnie dostępnych wypowiedzi
znanych polskich ekonomistów lub dziennikarzy) BEZWARTOŚCIOWY. Naprawdę tak nisko Pan
mierzy, żeby plewami komentować plewy? Czy pisze Pan to za darmo, czy jakieś tumany Panu
jeszcze za to płacą? Poza tym kpi Pan z dość powszechnej w naszym społeczeństwie
świadomości o niepolskich bankach działających w Polsce a doskonale Pan zna strukturę
własnościową sektora bankowego w Polsce (circa about 80% kapitału zagranicznego). Jeśli Pan
z tej świadomości i faktów kpi – to może by Pan rozwinął Pana (podaną w domyśle)
kontr-tezę.
Ceniłem Pana wypowiedzi w telewizji i może dlatego tak ostro reaguję na powyższy Pana
komentarz.
Doceniłbym Pana wiedzę nt. finansów i makroekonomii, gdyby Pan zaproponował pakiet
kompleksowych i realnych działań zmierzających do zlikwidowania deficytu budżetowego w
Polsce, powiedzmy, w perspektywie 5 a nawet 10 lat. Polscy politycy pożyczają od przyszłych
pokoleń BEZ PYTANIA O ICH ZGODĘ. Gdyby miał Pan ambicję zrobić coś pożytecznego dla
polskiego społeczeństwa – to mógłby Pan zmobilizować i sprowokować środowisko Pana
grupy zawodowej (ekonomistów, finansistów, teoretyków i praktyków) do szerokiej,
merytorycznej debaty na ten temat.
PS. Jestem absolwentem tego samego wydziału, który Pan ukończył a pracuję w banku, w którym
Pan też pracował. skomentuj
Dla mnie Pana post to najpełniejsza wizja III RP hehe choć może więcej mialby do
powiedzenia Huntington z koncepcją "Dżihad vs Mcświat".
Tutaj Dżihad to tradycja i konserwatyzm. McŚwiat to choćby kulturowy przymus korzystania z
nowoczesnych gadżetów ot chocby posiadania konta i korzystania z banków. To nie ma miejsca
na dowlność, nie może być tak, że my sobie korzystamy z banku lub mam je gdzieś. Mamy konto
lub go nie mamy. Zgodnie z koncepcją McŚwiata my MUSIMY z niego korzystać. Kto nie ma konta
jest "ułomny" i "niepelnowartościowy" w XXI wieku. Czy koncepcja przymusowego korzystania z
McŚwiata (tutaj konta bankowego) nie mogłaby być rozszerzona na inne produkty bankowego
McŚwiata? Ot choćby karty kredytowej VISA, bo jak płakała niedawno pani z ww. firmy "tylko
co 2 Polak ma jakąkolwiek kartę podczas kiedy każdy Europejczyk po kilka". W sumie nikt nie
upoważnił pani z VISy do przekonania ze my koniecznie musimy mieć karty kredytowe. A może
np. tak modny ostatnio przymusowy 50-letni kredyt mieszkaniowy, bo przecież nie wypada
mieszkać w bloku z wielkiej płyty i być z tego zadowolonym a "ceny dalej bedą rosnąć"? >:)
A przecież takie konto bankowe na którym nie można poprzestać, ale wyznacznikiem
przynależności do McŚwiata. A kto go nie ma jest "ułomny" i na pewno nie powinien zajmować
tak eksponowanego stanowiska hehe
Rozumiem, ze "dżihad" dla "McŚwiata" jest trudny do strawienia bo nieprzewidywalny i
odporny na indokrynację. W ogóle robi co chce, je co chce, wyznaje coś zupełnie innego niż
McSwiat, ma inne, niesłuszne zreszta poglądy. Dżihad np. nie wielbi red. nacz. Wyborczej
ani byłego prezesa NBP. Może także nie lubieć banków, choć nie wiem jak nie można kochać
banków które nie śpią po nocach tylko myslą jak tu nam zrobic dobrze? McŚwiat stale chce
wciągnąć dżihad w orbite swoich wpływów. Stąd gdyby czołowy przedstawiciel owego polskiego
dzihadu nagle nie korzystał z konta mamusi (w ogóle co za pantoflarstwo) tylko założył
sobie własne konto (nakjlepiej internetowe) na pewno podchwyciły to wszystkie finansowe
media McŚwiata. Tak jak zaskowytały z zachwytu że BinLaden (ewidentny dżihad) bardzo lubi
WhitneyHouston albo korzsta z komórki i laptopa a papież BXVI (też reprezentant dżihadu)
korzysta z ipoda i chodzi w butach od Prady (no McŚwiat do kwadratu).
Konto bankowe to pikus. Załozymy się o piwo, że gdyby nasze media oszalałyby gdyby zamiast
zegarka z logiem Żywca cyknięto zdjęcie premiera ze słuchawkami na uszach jak slucha mp3 z
ipoda? hehe To byloby takie przejkonaie że nie taki dzihad zły, że może da się przekabacić
na jasną stronę mocy? może nawet jak premier zalozy sobie konto bankowe to moze polubi
Balcerowicza? Kto wie, kto wie?
pzdr skomentuj
pierwsze - trzeba uważać, zawsze zachowywać czujność, szczególnie, kiedy pisze się coś
w afekcie. Huntington nie ma ty nic do rzeczy. Chodzi, jak rozumiem, o sławne dzieło
Benjamina R. Barbera; po drugie - guzik mnie obchodzi, czy ktoś ma konto, czy go nie
ma; jego sprawa. Interesuą mnie za to motywy, jakimi kierują się ludzie, którzy z
cywilizacją nie chcą miec do czynienia. Niektóre z nich podzielam. Inne nawet szanuję.
Ale powód do "niemania" konta ujawniony dobrowolnie, bez tortur i przymusu, przez pana
premiera, wprawił mnie po prostu w osłupienie. Czegoś takiego żaden satyryk (pana
Pietrzaka nie wyłączając) by nie wymyślił. I tyle.
Też pzdr
jj skomentuj
wyborczej było nam jasno komunikowanie, że nasi rodacy- bracia bliżniacy, nie mają
większych ambicji jeśli chodzi o znajomość ekonomii i rzeczywistości gospodarczej,
a koncepcja programu gospodarczego miała się jakoś wykluć po tym, jak odejdzie
Balcerowicz.
Ale wróćmy do pana premiera i konta. Pan Premier podobnie jak każdy z nas, niczego
nie musi, w szczególności nie musi rozumieć, co to jest konto, co to jest karta
kredytowa, nie musi myć zębów, spuszczać wody nawet w publicznym kiblu, może
całować w rękę kogo mu się podoba, może pisać "obiat" zamiast obiad, nie muszą mu
się podobać wyroki Trybunału Konstytucyjnego, może nie mieć nawet jednego guzika
przy marynarce, może nie jeżdzić na spotkania różnych politycznych szczytów,
odmówić przyjęcia leku na rozstrój żołądka, może mi wmawiać, że stoję po stronie
ZOMO, może mnie nawet nie lubić. A ja, głupia obywatelka się za pana premiera
wstydzę, choć wiem, że nie muszę.
I trochę pana premiera nie lubię, bo ciągle obrzydza mi moje życie. Najpierw
przekreślił pierwsze 40 lat. Zreformowałam się więc, pozbyłam postawy
roszczeniowej, złożyłam samokrytykę i zaczęłąm budowć kapitalizm. Szło mi jako
tako, miałam poczucie, że robię coś z semsem i "dla dobra". I co? No i znowu
wszystko źle. Panie premierze, bije się w piersi bo pracowałam w banku i wmawiałam
ludziom, że warto miec kartę kredytową i konto.
Zreformuje sie więc raz jeszcze i od dziasiaj poświęcę całe swe siły na namawianie
ludzi, żeby koniecznie poszli głosować w następnych wyborach. skomentuj