|
2012-05-18 07:59
Kredyty!!! do wpisu:
Kryzysu jeszcze bym nie odwoływał
A może po prostu mamy taki czas, ze to wcale nie kryzys ale już norma na następną dekadę :)
2012-05-15 21:11
Mazur_Krzysztof do wpisu:
Kryzysu jeszcze bym nie odwoływał
Mam pytanie: co by się stało, gdyby Chiny przestały kupować obligacje państw zachodnich? (np.[...]
Kilka refleksji na marginesie raportu „Bezpieczeństwo dzięki różnorodności. Poprawa efektywności funkcjonowania otwartych funduszy emerytalnych. Propozycje zmian” autorstwa Marka Góry, Agnieszki Chłoń-Domińczak, Wojciecha Otto, Dariusza Stańko, Michała Szymańskiego. Obszerny, ponad 100-stronnicowy raport, stanowić będzie, jak wolno przypuszczać, trzon, na jakim skonstruowane zostaną ostatecznie rządowe propozycje modyfikacji funkcjonowania OFE, zapowiadane przez premiera na spotkaniu z reprezentami funduszy. 1. Nie zgłaszam w ogóle żadnych uwag do tych technicznych części raportu, które proponują zmiany w regulacjach kapitałowych po wprowadzeniu systemu subfunduszy. Kluczowe bowiem w tym kontekście wydaje się zweryfikowanie przez zarządzających zapewnienia autorów, że nowe wymogi nie pociągną za sobą konieczności dokapitalizowania OFE, o co w najbliższym czasie może być racej trudno. 2. Uważam, że warto się natomiast krytycznie zastanowić nad kluczową propozycją standardowej ścieżki uczestnictwa w subfunduszach, w tym szczególnie nad ustaleniem na 55 lat granicy przesunięcia ubezpieczonego z subfunduszu akcyjnego A do obligacyjnego C. 3. Zdaniem autorów właściwe dla ustalenia wieku takiej konwersji jest dostosowanie się do średniej długości cyklu koniunkturalnego, powodującego falowanie wycen różnych rodzajów aktywów wystawionych na mniejszą lub wiekszą awersję inwestorow do ryzyka. Tyle, że 10-letni średni cykl koniunkturalny jest jak najbardziej na miejscu w przypadku gospodarek dojrzałych. U nas średnia długość cyklu jest jednak wciąż jeszcze blisko dwukrotnie krótsza. Przy tym sensowne byłoby też wyprzedzające uwzględnienie w nowych regulacjach koniecznych zmian wydłużających w średnim okresie wiek emerytalny. 4. Stąd za właściwe uważałbym ustalenie wieku konwersji między subfunduszami w ścieżce standardowej nie na 55, ale raczej na 60 lat. 5. Swoboda przedłużania przez ubezpieczonego co roku na okres nie dłuższy niż 5 lat pełnej konwersji z A do C jest w pełni uzasadniona, ale od granicy 60, a nie zbyt wczesnej granicy 55 roku życia. Ubezpieczony nie może też być karany za skorzystanie z tej opcji poprzez pobieranie przez OFE wyższej prowizji w przypadku zgłoszenia chęci pozostania dłużej w subfunduszu A. 6. Mam też wątpliwości, co do wielkości udziału OFE w „sukcesie” w postaci obligatoryjnej opłaty solidarnościowej w wys. 3 proc.. Trudno znaleźć uzasadnienie akurat dla takiej wysokości success fee. Tym bardziej, że OFE nie powinny obniżać prowizji w jednym miejscu, by zwiększać je w innym. 7. Z uwagi na bardzo dynamicznie postępujący rozwój rynku corporate bonds różnych kategorii (w tym również ryzykownych lecz bardzo dochodowych papierów niezabezpieczonych) proponowałbym wcześniejsze niż postulują to autorzy (za 3-5 lat) uwzglednienie w indeksach papierów nieskarbowych. 8. Poważnym mankamentem wydaje mi się nieuwzględnienie w analizie makroekonomicznych skutków wielofunduszowości i zasad konwersji między subfunduszami dla rynku długu w Polsce. 9. Taka kompleksowa analiza powinna dostarczyć odpowiedzi na kilka poniżej zarysowanych kwestii: jak zmiany w strukturze popytu na różne aktywa złotowe wpłyną na rentowności na całej długości krzywej?; czy pozostanie to bez znaczenia dla wyników banków?; a jeśli nie (czego się spodziewam), to czy gorszy sentyment na rynku długu nie pociągnie za sobą gwałtownej przeceny obligacji?; czy pozostanie to bez znaczenia dla bankowego finansowania sfery realnej?; jakie zmiany dla kosztów finansowania się państwa na rynku długu pociągną za sobą z kolei oczekiwane zmiany cen obligacji?; jak wpłynie to na wielkość długu publicznego oraz koszty jego obsługi? 10. Podobna analiza przeprowadzona została przez autorów jedynie w odniesieniu do giełdy. Autorzy kierując się przy tym słuszną obawą o dynamiczny wzrost popytu na akcje ze strony OFE, prowadzący do powstania bąbla spekulacyjnego, zaproponowali rozwiązania „wygładzające” ścieżkę wzrostu cen na giełdzie. Tyle, że w mojej ocenie ogłoszenie nowych zasad konwersji między subfunduszami i tak doprowadzić musi do „systemowego” wzrostu popytu na akcje i to począwszy już od przyszłego roku. Taki wzrost cen byłby kompletnie oderwany od makroekonomicznych fundamentów. Byłby więc klasyczną bańką. 11. W tej sytuacji jak najbardziej pożądane byłoby związanie nowych regulacji subfunduszowych z jak największą podażą akcji prywatyzowanych przedsiębiorstw państwowych. Potrzebna byłaby tu jednak precyzyjna koordynacja między zmianami ustawowymi dotyczącymi OFE, a planem prywatyzacji realizowanym przez ministra skarbu w latach 2011-2013. 2010-08-29 19:01
|
Co do przejścia z OFE A do B i C w raporcie mowa jest o wstecznym odliczaniu (dzięki czemu
odliczanie będzie elastyczne, a nie sztywne wiekowo np. 55 lat, jeżeli za kilka lat
zostanie wydłużony wiek emerytalny), czyli każde OFE składałoby się z 3 subfunduszy:
- subfundusz wzrostowy (typu A) dla osób do 15 lat przed wiekiem emerytalnym - udział akcji
w portfelu nie mniejszy niż 40 proc. i nie większy niż 80 proc. zgromadzonych środków
- subfundusz zrównoważony (typu B) dla osób od 15 do 5 lat przed wiekiem emerytalnym -
udział akcji w portfelu nie mniejszy niż 20 proc. i nie większy niż 40 proc. zgromadzonych
środków
- subfundusz ochrony kapitału (typu C) dla osób na 5 lat przed wiekiem emerytalnym - udział
akcji w portfelu nie większy niż 20 proc. zgromadzonych środków
Po za tym klient mógłby zdecydować w pełni samodzielnie w którym subfunduszu chce
inwestować składkę.
pkt. 8 - zgadzam się, pytania odnośnie długu publicznego i rynku obligacji nasuwają się
same. Mamy w OFE już 200 mld zł i temat subfunduszy widać, że nie jest do końca
dopracowany. Wynika to zapewne z super szybkiego czasu w jakim powstawał ten raport licząc
od czerwca do sierpnia, mamy ok. 50-60 dni. Chociaż i tak dokument wygląda lepiej niż
"pożal się B...." "projekt ustawy" (w rzeczywistości z projektem ustawy to nic nie ma
wspólnego) autorstwa ekipy Fedak. skomentuj
Góre zamieszczam ten ciekawy materiał poniżej w nadziei na interesującą dyskusję.
pzdr
jj
Wojciech Otto
Uwagi do uwag Janusza Jankowiaka
1. Janusz Jankowiak słusznie zauważa, że odwołanie do długości cyklu koniunkturalnego
(ok. 10 lat) w uzasadnieniu proponowanej długości okresu konwersji do subfunduszu
przedemerytalnego budzić może wątpliwości. Podzielam te wątpliwości. Rzecz w tym, że
około 10-letni okres konwersji daje się uzasadnić bez założenia o istnieniu cykli, a
tym bardziej ich regularności, a jeszcze tym bardziej tego, że wiemy jaka jest długość
cyklu. Literatura na temat strategii budowania oszczędności emerytalnych podaje te
uzasadnienia w oparciu o założenie że stopy zwrotu z inwestycji są niezależnymi
zmiennymi losowymi o tym samym rozkładzie. Różni autorzy otrzymują oczywiście inną
optymalną długość procesu konwersji, jednak 10 lat mieści się raczej w dolnych, a nie
górnych granicach otrzymywanych wyników. Jasne jest, że gdyby chodziło o konwersję z
funduszu o dotychczasowym kształcie do subfunduszu ze śladowym udziałem akcji, okres
ten można by znacznie skrócić. Natomiast w raporcie mowa jest o konwersji z subfunduszu
A, o udziale akcji około ¾, do funduszu przedemerytalnego.
2. W punkcie 5 uwag Janusz Jankowiak pisze, że ubezpieczony nie może być karany za chęć
pozostania dłużej w subfunduszu A. Jest to dla nas spostrzeżenie nowe. Propozycje
zamieszczone w raporcie wychodzą z założenia, że niższe prowizje w subfunduszu C dają
się uzasadnić kosztowo. Odstępstwo od tej zasady dotyczy osób, które postanowią
rozpocząć konwersję wcześniej niż w wieku 55 lat. Utrzymanie prowizji w tym wypadku na
poziomie wyższym (takim jak w subfunduszach A i B) uzasadniane jest tym, że nie chcemy
stwarzać bodźców do wcześniejszego rozpoczynania konwersji, bo uważamy że nie jest to
racjonalne. Dodatkowym uzasadnieniem niższych prowizji w subfunduszu C jest fakt, iż w
porównaniu z subfunduszami A i B oszczędności tam lokowane są krócej-terminowe, ergo
opłata jednorazowa od składki gorzej rozkłada się na mniej lat inwestycji. Równocześnie
sądzimy, że najbardziej racjonalną przesłanką która może skłonić uczestnika do
opóźnienia procesu konwersji jest zamiar przejścia na emeryturę w wieku powyżej 65 lat,
na przykład w wieku 67 lat. Oznacza to, że wpłacana przez takiego uczestnika składka w
wieku 56 i 57 lat jest wciąż inwestycją długoterminową. Nie ma więc powodu do
zmartwienia, że prowizja od składki „nie zdąży” rozłożyć się na wiele lat
inwestycji.
3. W punkcie 6 Janusz Jankowiak pisze, że stawka 3% opłaty solidarnościowej jest
arbitralna. Każdej innej wysokości tej stawki można by podobny zarzut postawić. Rzecz w
tym, że zmniejszając odpowiednio stawki opłat stałych można wartość oczekiwaną opłaty
za zarządzanie utrzymać na tym samym poziomie, likwidując jednocześnie chory i
społecznie konfliktogenny system, w którym PTE mają się średnio dobrze zarówno kiedy
wszyscy naokoło tracą (pracownicy tracą pracę, wynagrodzenia tych co jej nie stracili
nie rosną, wartość oszczędności emerytalnych spada, pracodawcy tracą zyski, dochody
budżetu spadają), jak i w okresie dobrej koniunktury, kiedy wszyscy naokoło odnoszą
korzyści. Dlatego uważamy, iż spostrzeżenie że proponujemy "zmniejszanie opłat w jednym
miejscu, żeby je zwiększać w innym", jest bardzo trafne, natomiast dziwi nas, że czyni
się z tego zarzut. Generalnym obniżaniem opłat bez zwracania uwagi na konsekwencje
zajmuje się ostatnio dość intensywnie Minister Pracy i Polityki Społecznej, i nie
zamierzamy jej w tym wyręczać. Naszym celem była racjonalizacja systemu opłat oraz
efekty zewnętrzne, które dzięki tej racjonalizacji mają szansę się pojawić. Oba cele
– racjonalizacja systemu opłat i ich zmniejszanie – nie są zadaniami ze
sobą sprzecznymi, natomiast przyjęta przez nas zasada intelektualnej dyscypliny
skłoniła nas do tego, aby te dwie rzeczy oddzielić.
4. Trudno nie zgodzić się z poglądem, iż makroekonomiczne konsekwencje proponowanych
rozwiązań są rozległe i warte podjęcia głębokiej, merytorycznej debaty. Zwracamy jednak
uwagę przede wszystkim na to, iż w dotychczasowej literaturze dotyczącej
wielofunduszowości oraz jej sensu w systemach emerytalnych o zdefiniowanej składce brak
głębszych analiz tego aspektu. Jest to pewnie skutkiem tego, że w literaturze rozważa
się na ogół rozwiązania docelowe. Mamy więc poczucie bycia w jakimś stopniu pionierami,
jeśli chodzi o próbę przewidzenia konsekwencji dla rynku finansowego i kapitałowego
tempa, w jakim nowe rozwiązanie miałoby zastępować system istniejący. Z satysfakcją
więc odnotowujemy głosy wskazujące na ważkość tej problematyki i chęć merytorycznego
włączenia się do debaty. Pragniemy jednak zauważyć, że pewne elementy proponowanych
rozwiązań są przynajmniej w pewnym stopniu i pod tym względem przemyślane.
5. Zgadzamy się, że proponowane zmiany mogą potencjalnie spowodować nadmuchanie bańki
spekulacyjnej na GPW. Szereg jednak proponowanych rozwiązań ma jednak to ryzyko
ograniczać. Bodaj najważniejszym jest wczesna zapowiedź proponowanych zmian, co będzie
sprzyjać ucywilizowaniu procesu pozyskiwania kapitału przez sektor przedsiębiorstw
(także zagranicznych) na GPW.
6. Stały udział wartościowy akcji w portfelach referencyjnych poszczególnych
subfunduszy stabilizować powinien wahania cen akcji na GPW, wymuszając reakcję w
postaci sprzedaży akcji przez OFE gdy ich wyceny rosną, a kupna gdy maleją.
7. Zgadzamy się z opinią, że proponowane zmiany wymuszą niebanalne działania
dostosowawcze ze strony innych instytucji rynku finansowego, w szczególności banków.
Jest oczywiście kwestią wyboru, czy wprowadzać wielofunduszowość czy nie – na
przykład bo spowoduje to konieczność szeregu działań dostosowawczych po stronie banków.
W tej kwestii nie należy mieć wątpliwości, że członkowie zespołu który raport
przygotował stoją na stanowisku, że to banki powinny dostosować się do działań
racjonalizujących polski system emerytalny, a nie odwrotnie.
8. Niejako na marginesie powyższej generalnej uwagi, sądzimy że wzmocnienie
konkurencyjnego (w stosunku do kredytu bankowego) kanału pozyskiwania kapitału przez
przedsiębiorstwa jest dla polskiej gospodarki korzystne. Jasne jest, że większa
koncentracja banków na obsłudze kredytowej małych przedsiębiorstw (za małych, by wejść
na giełdę), nie ułatwi życia bankom. Mamy tę świadomość, i nie uważamy żeby to było coś
złego.
9. Jasne jest także, że dobrze byłoby skoordynować zmiany w systemie emerytalnym z
planami prywatyzacyjnymi Ministra SP. Traktujemy to jako istotną okoliczność, jednak
nie przemawiającą przeciwko wprowadzeniu tych zmian. Ich sens jest w pewnym stopniu
taki, iż OFE w większym stopniu niż dotychczas będą inwestować w realne aktywa (także
te które do tej pory są w dyspozycji państwa), niż w zdolność tego państwa do
ściągnięcia danin w przyszłości. Nie jest to efekt niezamierzony. skomentuj
jj
1. Niestety nowe regulacje zwiększają dość istotnie wymogi kapitałowe na
podobieństwo ubezpieczeń – a przecież OFE to oddzielne fundusze gdzie
zobowiązania = aktywom! Rozwiązania zakładają wzrost wymogów kapitałowych także
przy wynikach funduszu powyżej stopy zwrotu Portfela Referencyjnego, bowiem
eksperci uważają ja za równie ryzykowne co poniżej PR. Co gorsze – mając na
uwadze interes członków funduszy i możliwe do osiągnięcia dla nich stopy zwrotu,
umyka w projekcie szansa na wzrost konkurencji między OFE – aktywne
zarządzanie będzie wymagać od akcjonariuszy PTE angażowania dodatkowych kapitałów
– o co jak piszesz jest trudno. Zamiast deregulacji i uwolnienia działalności
inwestycyjnej w miejsce krępujących limitów inwestycyjnych wprowadza się krepujące
wymogi kapitałowe – wyraz nieufności do zarządzających. Przy projektowanych
zasadach zakłada się duże ubezwłasnowolnienie zarządzania - widzę trzy duże
niebezpieczeństwa:
a) OFE będą miały jeszcze bardziej zbliżone do siebie i benchmarku (PR) stopy
zwrotu,
b) OFE nie będą w stanie pokonywać benchmarku,
c) Każda, nawet słabej jakości spółka która znajdzie się w benchmarku będzie dla
minimalizacji ryzyka kupowana do OFE.
2. Masz rację ale proszę pamiętaj, że >95% członków OFE nie rozumie skąd się będzie
brało dla nich przyszłe świadczenie na emeryturze.
3. Ani praktycy-zarządzający ani akademicy nie jesteśmy w stanie przewidzieć
zachowania się i efektów cyklów koniunkturalnych – myślę że wchodzimy
rzeczywiście w okres „new normal” którego jeszcze nikt nie zbadał.
4. jw.
5. Mając na uwadze obniżki opłat (w tym limity kwotowe) i wzrost wymogów
kapitałowych oraz dramatyczny wzrost złożoności systemu zastanawiam się ile PTE
będzie na plusie za dwa lata. Proponowane rozwiązania wydatnie komplikują system i
należy poważnie zastanowić się czy są serwery, które będą w stanie na czas obsłużyć
wszystkie procesy po kolei i gdzie pomieszczą się bazy danych historii kont
członków. Wiem, że to detale techniczne ale dobrze wiesz że papier wszystko zniesie
tylko czy to potem będzie funkcjonować?
6. Ten pkt. ulegnie zapewne modyfikacji w taki sposób że będzie konieczne
osiągnięcie realnie historycznego maksimum – czyli HWM byłby indeksowany o
inflację. Moim zdaniem opłata „solidarnościowa” która w mniejszym
stopniu zależy od umiejętności zarządzającego w ostatecznych regulacjach będzie
nieco niższa ale za to zwróć proszę uwagę, że „succes fee” za pokonanie
benchmarku (gdzie wszystko zależy od zarządzającego) jest śmiesznie mała. Weź
proszę pod uwagę, że zarządzający aby „dogonić” stopę zwrotu benchmarku
musi wypracować dużo wyższy wynik na pokrycie kosztów transakcyjnych i opłaty za
zarządzanie.
7. Niemożliwe – na prawdę nie istnieje rynek wtórny corporate bonds i nie
będzie istniał przy tak funkcjonującym systemie bankowym (nadpłynność). Przyjmij
proszę opinię praktyka – wielość małych emisji nie tworzy rynku –
szczególnie że znaczną część z nich banki od razu biorą na swój portfel HTM. Przy
takiej marnej ofercie (mało dużych firm = mało dużych emisji) i stałym (rosnącym
popycie) nie będzie rynku wtórnego przez wiele lat bo każdy fundusz będzie trzymał
te papiery do wykupu.
8. Jedynym sposobem jest rozciągnięcie procesu w czasie – wszyscy zdajemy
sobie sprawę że obligacje skarbowe są najmniej pożądanym typem aktywu w portfelach
OFE, jednak z drugiej strony weź pod uwagę, że zarządzający powinni mieć możliwość
zmian alokacji w zależności od koniunktury na rynku kapitałowym. Nowy system
niestety tego też nie bierze pod uwagę – kiedy się pojawi kolejny okres
dekoniunktury i subfundusze typu A będą przez dwa lata z rzędu osiągać ujemne
(dwucyfrowe) stopy zwrotu to, kto będzie winny – zgadnij? Powinno się
umożliwić aktywna alokację: bessa = więcej długu, hossa = więcej instrumentów
udziałowych. Wysoka inflacja = więcej akcji w portfelu, niska inflacja –
więcej obligacji o ile dają wysoką realną stopę zwrotu, ale to wydaje się
akademikom nie do zaakceptowania.
9. W tym roku sektor OFE netto nie kupił obligacji – a więc jest to możliwe,
poza tym popyt indeksowy od OFE daje większe możliwości łatania budżetu poprzez
prywatyzację – czego się da :) – tak jak piszesz w pkt 11. Ale rynek
międzybankowy obligacji – przyjmując takie rozwiązania - powoli będzie
wygasać, bo wbrew pozorom na razie część sektora OFE jest bardzo aktywna (mimo, że
nie mają równoległego dostępu do rynku IRS).
10. Masz rację, rynek jest efektywny i dlatego już reaguje. Rośnie popyt na akcje,
które sektor OFE ma niedoważony do przyszłego „benchmarku” i oczywiście
buduje się podaż tam gdzie OFE będą musiały się redukować. Niestety prowadzi to do
wzrostu wycen słabych spółek (niedoważonych, które będzie sektor OFE dobierał) i
odwrotnie.
11. jw.
Podsumowując – wiem, że to dla Ciebie skala mikro ale diabeł tkwi w
szczegółach:
- pasywność inwestycyjna sektora – wprowadzamy zarządzanie indeksowe, z niską
efektywnością z uwagi na trudne wymogi kapitałowe przy aktywnej polityce
inwestycyjnej. W rezultacie otrzymamy wyniki blisko benchmarków, zbliżone do
siebie, pobicie benchmarku w zasadzie nie będzie występować w sektorze – za
kilka lat PTE znowu na cenzurowanym a szkoda inicjatywy i wielu dobrych pomysłów,
- ryzyko pojawienia się straty w niektórych PTE z możliwością braku zgody
akcjonariuszy na dokapitalizowanie – pogorszenie i tak fatalnego wizerunku
sektora,
- marginalizacja naszego rynku kapitałowego gdzie OFE – „i tak kupią
wszystko jak leci”
- spadek aktywności nadzoru właścicielskiego (corporate governance) ze strony PTE z
uwagi na pasywne zarządzanie,
- skrócenie horyzontu inwestycyjnego na skutek wysokiej częstotliwości
„podliczania” wymogów kapitałowych i dość krótki horyzont czasowy dla
porównywania subfunduszy A
- stopień komplikacji nie do zrozumienia dla przeciętnego klienta ofe – jak
będzie wyglądał roczny wyciąg z rachunku?
- konieczność przeprowadzenia długiej i szeroko zakrojonej kampanii informacyjnej
od 2011 przez KNF i Min Pracy aby wykorzystać momentum zmian do edukacji
społeczeństwa w zakresie zabezpieczenia emerytalnego
- zbyt ścisłe „zmodelowanie” systemu – wszystko wyliczone,
przedziały odchyleń wąskie – nie ma miejsca na konkurencję i
przedsiębiorczość
- brak wyraźnego postulatu reformy regulacji z opartych na ścisłych zapisach
prawnych na oparte na analizie ryzyka.
Rekomendacje:
- zmniejszyć wymagania kapitałowe w przypadkach odchyleń stóp zwrotu od stóp zwrotu
PR,
- wprowadzić niesymetryczność narastania wymogów kapitałowych – mniejsza przy
wynikach ponad benchmark większa gdy poniżej,
- wprowadzić większy „succes fee” za pokonanie benchmarku,
- poluzować politykę inwestycyjną (czyli nie wpychać w pasywne indeksowe
zarządzanie),
- uprościć reguły operacyjne systemu (szczególnie przy konwersji z jednego
subfudnuszu do drugiego),
- podjąć jednoznaczną decyzję co do akwizycji członków (tu i teraz, w jakim
zakresie).
Rafał Mikusiński
Zarządzający skomentuj