O mnie
 
ekonomista, prowadzi własną firmę doradczą "JJ Consulting"
 


Najnowsze komentarze
 
2015-05-25 12:11
gdptax do wpisu:
CIepla woda
Do Pańskich wątpliwości dodaję swoje. Ale pytanie jest głębsze, dlaczego my jako zbiorowość[...]
 
2015-02-12 11:56
wispawel12 do wpisu:
Zapasy pompują nam wzrost
Uległeś wypadkowi?Doznałeś obrażeń?Nie czekaj zgłoś się już dziś!!!Przyjmujemy zgłoszenia od[...]
 
2014-08-17 14:25
tatar001 do wpisu:
Mój krótki mail do Jarosława Gowina
Również nie widzę szansy na euro w Polsce, przynajmniej przez najbliższe kilka(naście) lat.
 



 Oceń wpis
   

 W mojej ocenie kolejne dane miesięczne wskazują na stabilizację bilansu ryzyk dla przyszłej inflacji i wzrostu gospodarczego na niskich poziomach. Zdaje się, po ostatniej decyzji w sprawie stóp, sądząc z treści komunikatu i przebiegu konferencji po majowym posiedzeniu, że do takiej interpretacji procesów gospodarczych przychylać się zaczyna z pewnym opóźnieniem również Rada Polityki Pieniężnej.

Dane ze sfery realnej są bowiem bardzo słabe; dezinflacja zaś postępuje szybciej niż przewidywała to ostatnia projekcja inflacyjna zespołu analitycznego NBP. Stąd szybszy niż można było się spodziewać powrót oczekiwań na wznowienie cyklu redukcji stóp. I – jak to zwykle bywa w takich wypadkach – rynek nadmiernie „nakręcił” się na cięcia. Niektórzy oczekują nawet zatrzymania się podstawowej stopy procentowej na poziomie 2,25 proc.. Są to oczekiwania zdecydowanie nadmierne.

Inflacja dobrze zakotwiczona

Jeśli chodzi o presję inflacyjną, a w zasadzie jej brak, to w krótkim okresie nic się zmieni  w obrazie, jaki uzyskaliśmy po kwietniu. Ścieżka inflacyjna jest solidnie ugruntowana: z dnem na przełomie 1 i 2 półrocza na nienotowanym w naszym szeregu czasowym poziomie 0,2-0,4 proc. w ujęciu rocznym. Na marginesie dodajmy, że z takim odczytem CPI Polska stanie się z pewnością jednym z krajów referencyjnych do liczenia nominalnego kryterium inflacyjnego. W dalszej części roku inflacja będzie stopniowo rosła, ale na koniec roku nie powinna i tak przekroczyć dolnego pułapu odchyleń od celu inflacyjnego.

Nasza ścieżka i tak jest dość łagodna w zestawieniu z coraz silniejszą presją deflacyjną w krajach strefy euro najciężej dotkniętych spadkiem popytu, co spowodowało – jak wiemy – obcięcie stopy refi przez EBC. Jeśli nasza Rada Polityki Pieniężnej chciała uniknąć kolejnej fali umocnienia się złotego w następstwie wzrostu dysparytetu stóp, to nie miała wyjścia – musiała w ślad za EBC ciąć stopy.

Problem jednak z tą naszą ścieżką inflacyjną jest taki, że jej wyjątkowo niski tegoroczny przebieg stworzy niekorzystną bazę statystyczną dla roku 2014. Nawet przy słabym wciąż popycie krajowym i niepewnym rynku pracy – a taki właśnie jest mój bazowy scenariusz – musi to wywołać powrót inflacji do celu, a w niektórych miesiącach nawet jego przestrzelenie.

Stąd właśnie okienko na bezpieczne cięcia stóp, do wysokości 2,50-2,75 proc. zamyka się w połowie roku. Dalej będzie już na cięcia za późno, o ile RPP nie chce utrwalić swej pozycji behind the curve.

GUS się nam amerykanizuje?

Po drugiej stronie bilansu ryzyk, czyli w realnej gospodarce, też brakuje niespodzianek. No, może poza tym jednym, że tym razem GUS w kolejnych przybliżeniach odczytów agregatów makroekonomicznych po raz pierwszy odstąpił od ugruntowanego już obyczaju minimalnych korekt rzędu 0,1-0,2 pkt..

GUS co prawda zafundował rynkowi tradycyjnie mikrą rewizję odczytu PKB za 1 i 3 kwartały, oraz symboliczną rewizję odczytu rocznego za 2012, obniżając go o 0,1 pkt.. Ale za to prawdziwym wstrząsem stała się solidna już jak na dotychczasowe standardy GUS rewizja  wyników IV kwartału, trymująca dynamikę PKB z pierwotnych 1,1 proc. do 0,7 proc. w ujęciu r/r. Dość rozsądnym zmianom poddano przy tym też kompozycję PKB.

Konsumpcja co prawda spadała jak dotąd w ujęciu rocznym, ale już nie o solidne -1,1 proc., ale niewielkie -0,2 proc. Skąd to wypłaszczenie konsumpcji przy słabym rynku pracy i niskim funduszu płac? Otóż, pomimo rosnącej stopy oszczędności dochody rozporządzalne ludności w ujęciu realnym lekko wzrosły nie tylko za sprawą niskiej inflacji, ale też hojnego waloryzowania funduszu emerytalno-rentowego. Zgodna za to z intuicją i koherentna ze wskazaniami modelowymi jest intensywna korekta w dół dynamiki inwestycji (-4,1 proc. wobec -0,3 proc. podanych w odczycie wstępnym).

Siłą rzeczy musiało to prowadzić przy niewielkiej korekcie odczytu rocznego do wzrostu kontrybucji do PKB eksportu netto (2,4 pkt. proc.. poprzednio 1,8 pkt. proc.). Wydaje się, że podobna dekompozycja PKB została też zachowana w 1 kwartale tego roku. Co więcej – moje prognozy wskazują, że powinna się ona ustabilizować również na pozostałą część roku 2013.

Obraz PKB w IV kwartale oddawany przez statystykę stał się dzięki tej korekcie GUS nieco bardziej klarowny. Trudnym problemem interpretacyjnym pozostaje jednak wciąż zachowanie przez GUS niezrewidowanych odczytów odsezonowanego PKB. Trudno wytłumaczyć dlaczego rośnie on z kwartału na kwartał. Ten trend PKB jest kompletnie niezgodny ze wskazaniami modelowymi i danymi cząstkowymi za pierwsze 4 miesiące tego roku.

Niemiecki model stabilizacji wzrostu na niskich poziomach już w Polsce?

Podtrzymuję swoją prognozę niewielkiej ujemnej dynamiki PKB w ujęciu r/r w 1 kwartale. Odczyt przedwstępny podany po raz pierwszy przez GUS był – jak wiemy korzystniejszy (0,4 proc. r/r). Ale poczekajmy spokojnie na kolejne przybliżenia. Trend spadku inwestycji w granicach 4-5 proc. i pełzającej konsumpcji (0,2-0,3 proc.) jest solidnie i – jak się wydaje – trwale zakotwiczony. Stąd do zmiany dynamiki PKB w kolejnych przybliżeniach przyczynić się mogą wyłącznie wielkości rezydualne (zapasy, eksport netto). I raczej tego przedwstępnego odczytu nie poprawią.

Wydaje się, że GUS, który wkroczył przy okazji wyników 4 kwartału 2012 na ścieżkę odważniejszych niże dotąd korekt kolejnych odczytów, już na tej ścieżce pozostanie. Oznaczać to może, przy okazji kolejnych przybliżeń, korektę w dół wstępnych szacunków PKB kolejno za 1 i 2 kwartał tego roku.

Roczna dynamika PKB nie powinna w tym roku przekroczyć 1,1 proc.; w przyszłym ustabilizuje się na poziomie 1,3 proc.. Trend stabilizacji dynamiki wzrostu w średnim okresie na poziomach 1-2 proc. musi nas skłaniać do wniosku, że polski model wzrostu, po pierwszej dekadzie spędzonej w Unii Europejskiej, bardzo mocno zbliżył się do modelu niemieckiego. Tyle, ze jako jego niekorzystna mutacja.

Mamy relatywnie niską dynamikę ULC; konkurencyjny cenowo, w dużej mierze zbudowany od podstaw, ale niesamodzielny, bo wpleciony w łańcuch kooperacyjny, sektor eksportowy; podział produktu wyraźnie preferujący przedsiębiorstwa, a nie pracowników, co odbija się negatywnie na dynamice konsumpcji i zniechęca z kolei do inwestycji w sektorach nastawionych na sprzedaż na rynku krajowym. Dochodzi do tego jeszcze procykliczna polityka makroekonomiczna: relatywnie wysokie nadal realne stopy procentowe i zacieśnienie fiskalne, nieusuwające jednak strukturalnych wad sektora finansów publicznych.

Ten model – przypomnijmy – doprowadził gospodarkę niemiecką do stagnacji w latach 80 i 90-tych ubiegłego wieku. Jest się więc nad czym zadumać. A przy tej okazji czas już najwyższy włożyć między bajki nadzieję na dynamiczne odbicie naszej gospodarki w drugiej połowie tego roku.

2013-05-16 12:15
gospodarka, blogi ekspertów wzrost, stagnacja, model niemiecki Komentarze (18)

Komentarze

2013-10-10 17:37:09 | *.*.*.* | najlepsze lokaty
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [0]
Niemiec ja bym w to nie mieszał! skomentuj
2013-09-26 16:27:28 | *.*.*.* | katarzynalasek
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [0]
Ciekawy artykuł pozdrawiam! skomentuj
2013-08-20 15:04:31 | *.*.*.* | oprocentowanie lokat bankowych
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [1]
Czy zawieszenie progu ostrożnościowego to dobre rozwiązanie? skomentuj
2013-09-09 17:56:41 | *.*.*.* | lokaty ranking
Jest konieczne do zatwierdzenia budżetu... a czy dobre? skomentuj
2013-07-29 13:02:57 | *.*.*.* | porównanie lokat
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [0]
Musi nastąpić wzrost płac,żeby konsumpcja wew. ruszyła się w Polsce i pomogła wzrostowi
PKB. skomentuj
2013-07-24 17:47:17 | *.*.*.* | najlepsze lokaty
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [0]
Wygląda na to, że Polska już w tym roku może zanotować wzrost PKB nawet granicach 1%. skomentuj
2013-05-22 17:56:57 | *.*.*.* | AdrianMarekBurda
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [0]
1,3% w roku 2014 ? Chyba jedynie prof. Rybiński jest bardziej pesymistyczny, choć jak
wzrost u głównych naszych partnerów handlowych będzie mizerny, to kto wie ;)
Czy mógłby Pan zdradzić, jaki wzrost PKB w Niemczech i strefie Euro zakłada Pan w tym roku
oraz jakie jest wg Pana tempo wzrostu potencjalnego PKB ? Czy szacunki NBP mówiące o ok.
2.8%-3% tempie wzrostu tej wielkości są wg Pana wiarygodne ?

"Mamy relatywnie niską dynamikę ULC (.......) podział produktu wyraźnie preferujący
przedsiębiorstwa, a nie pracowników (....) Ten model – przypomnijmy –
doprowadził gospodarkę niemiecką do stagnacji w latach 80 i 90-tych ubiegłego wiek"

stagnacja była, ale chyba takie porównanie do Niemiec z lat 80-90tych XX wieku to jakieś
ogromne uproszczenie.

W latach 1991-2000 adjusted labour share (źródło AMECO) w Niemczech była wyższa (60.9% PKB)
niż we Francji i przeciętnie w UE15 (60%) , w latach 1981-1990, nieco niższa (przy czym
mam na myśli Niemcy Zachodnie) niz we Francji i UE15 ;) - w Polsce obecnie dla porównania :
46% PKB :P.

Nawiasem mówiąc, nie znajduje przekonywującego wyjaśnienia przyczyn stosunkowo słabego
udziału "labour share" w PKB w Polsce na tle międzynarodowym, który w perspektywie
kilkuletniej, ma się dodatkowo obniżyć (projekcja NBP, program konwergencji i prognozy
Komisji Europejskiej). Pytanie polityczne, czy i jak próbować odwrócić tą tendencję ? ;)

Pozdrawiam skomentuj
2013-05-22 14:30:19 | *.*.*.* | Mazur_Krzysztof
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [2]
Autor jak widać preferuje model grecko-włosko-portugalsko-hiszpański polegający na
pobudzeniu popytu na lenistwo. Stagnacja w Niemczech (jak i w przyszłości w Polsce)
wynikała z nadmiaru socjalu i podatków od wynagrodzeń. Schreder ten socjal ograniczył i
jest lepiej. skomentuj
2013-05-22 22:00:31 | *.*.*.* | dersky
Może jeszcze pan napisze, dlaczego ci obrzydliwie leniwi Włosi mają PKB na
zatrudnionego jedne z najwyższych w Europie, a odrzucając kraje naftowe i "raje
finansowe" są na 4 miejscu na świecie

1. United States
2. Ireland
3. Belgium
4. Italy

http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_countries_by_GDP_%28PPP%29_per_person_employed skomentuj
2013-05-23 14:23:00 | *.*.*.* | Mazur_Krzysztof
Nie mówię, że Włosi są leniwi, tylko że ekspansja monetarna i polityka pobudzania
popytu promuje lenistwo. Jest to krytyka polityki państwa, nie ludzi. PKB Włoch
jest wysoki na skutek kilkuset lat kapitalizmu, braku strat wojennych. To jest
skutek całej historii Włoch. Ostatnio jednak wzrost gospodarczy (czyli akumulacja
kapitału) się tam zatrzymał. Grecja też ma wyższy PKB per capita od Polski. Czy to
znaczy że ma lepszą politykę? Lepszą miała w przeszłości, za PRLu. skomentuj
2013-05-21 22:23:36 | *.*.*.* | dersky
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [6]
Bardzo ciekawy wpis panie Januszu.

W gruncie rzeczy pana prognozy na ten rok nie różnią się bardzo od prognoz NECMODu (NBP =
1,3% PKB, JJ = 1,1%), ale w przyszłym roku rozjeżdżają się i to już całkiem istotnie. NBP =
2,6%, pan = 1,3%).

Do tego NBP zakłada mimo przyspieszania tempa wzrostu stały wzrost wskaźnika bezrobocia
stopa BAEL 11,1% -> 12,1% -> 12,4%
Czy pan także prognozuje jeszcze mocniejszy wzrost stopy bezrobocia, ponad 13% na rok
2014?

Pisze pan:
"musi to wywołać powrót inflacji do celu, a w niektórych miesiącach nawet jego
przestrzelenie"

Czy to jest w ogóle możliwe przy tak słabej presji płacowej i takim bezrobociu?
Doświadczenia krajów UE i USA raczej pokazują, że przy braku inflacji kosztowej związanej z
cenami surowców inflacja grawituje w dół.

"Mamy relatywnie niską dynamikę ULC"

Bardzo dobrze, że zwraca pan na to uwagę, to jest "zasługa" w największym stopniu władz
monetarnych. Przy tej okazji polecam tekst Steva Waldmana:

http://www.interfluidity.com/v2/2942.html

"relatywnie wysokie nadal realne stopy procentowe"

Najwyższe w cywilizowanym świecie, tylko Ukraina i Litwa mogą się równać.
http://www.tradingeconomics.com/

"Ten model – przypomnijmy – doprowadził gospodarkę niemiecką do stagnacji w
latach 80 i 90-tych ubiegłego wieku."

Nie należy także zapominać o demografii. Zmiana struktury zasobu osób w wieku prod. na
niekorzystny + stały spadek tego zasobu w obliczu niskiej imigracji musi znaleźć swoje
odbicie w PKB. skomentuj
2013-05-22 19:13:25 | *.*.*.* | AdrianMarekBurda
“Mamy relatywnie niską dynamikę ULC"

Bardzo dobrze, że zwraca pan na to uwagę, to jest "zasługa" w największym stopniu
władz
monetarnych. Przy tej okazji polecam tekst Steva Waldmana:

http://www.interfluidity.com/v2/2942.html”

Teza kontrowersyjna dosyć. W znanych mi badaniach empirycznych nie znajduję
potwierdzenia dla istotnego wpływu restrykcyjnej polityki monetarnej na spadek LABOUR
SHARE w większości krajów świata (np.
http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/wow3.26/pdf)
W literaturze problemu, niezależnie od orientacji politycznej rozaptruje się inne
przyczyny z postępem technologicznym na czele (vide
http://www.oecd-ilibrary.org/docserver/download/5k95zqsf4bxt.pdf?expires=1369241358&id=
id&accname=guest&checksum=0EE708D17730C8837C42568A2E57B631)

Ponadto bierze się pod uwagę : globalizację , liberalizację rynków, otwartość handlową,
finansjalizację gospodarki (np. http://www.ssisi.ie/Presidential_Address_2013.pdf,
http://www.imf.org/external/pubs/ft/weo/2007/01/pdf/c5.pdf) oraz instytucje rynku
pracy, z tym, że ich wpływ na spadek labour share jest niejednoznaczny (bardziej
liberalne intensyfikują process wg
http://onlinelibrary.wiley.com/doi/10.1002/wow3.26/pdf, ale wg
http://www.imf.org/external/pubs/ft/weo/2007/01/pdf/c5.pdf go osłabiają).

Co do tak dużego spadku w Polsce, to jedyne wytłumaczenia jakie znalazłem w
literaturze: to wysokie potransformacyjne bezrobocie obniżające presję płacową, niski
poziom kapitału (wymagający wyższej jego rentowności), i miejsce w międzynarodowym
podziale pracy które wymusza na nas konkurencje z krajami o niskich kosztach pracy ;).
– ale czy to wystarczy to wytłumaczenia niskiego udziału „labour
share” w nawet na tle krajów Europy środkowej i wschodniej i tak duży jej spadek
(z ponad 60% w poł. lat 90-tych XX w. do 46% w 2012) ? skomentuj
2013-05-22 21:29:08 | *.*.*.* | dersky
@AdrianMarekBurda

" W znanych mi badaniach empirycznych nie znajduję
potwierdzenia dla istotnego wpływu restrykcyjnej polityki monetarnej na spadek
LABOUR
SHARE w większości krajów świata"

Takie stwierdzenie niesie ze sobą wniosek, że polityka pieniężna nie ma żadnego
wpływu na "labour share" i co za tym idzie ULC. Dlaczego więc wszędzie na świecie
bankierzy centralni zwracają uwagę jak ma się ULC do wydajności. I zazwyczaj jeżeli
wydajność pracy przekracza wzrost płac interweniują, aby temu zapobiec.
Taka asymetria prowadzi do tego, że udział kapitału w dochodzie rośnie kosztem
pracy.

Trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy polityka pieniężna ma wpływ na ULC, czy
nie ma. A jeżeli nie ma, to po co bankierzy centralni tyle o tym mówią???

"– ale czy to wystarczy to wytłumaczenia niskiego udziału „labour
share” w nawet na tle krajów Europy środkowej i wschodniej i tak duży jej
spadek
(z ponad 60% w poł. lat 90-tych XX w. do 46% w 2012) ? "

Moim zdaniem nie wystarczy, gdyby nie systematycznie restrykcyjna polityka
pieniężna praktycznie od 1999 r. te liczby wyglądałyby inaczej. skomentuj
2013-05-22 22:14:37 | *.*.*.* | dersky
Errata:

"I zazwyczaj jeżeli
wydajność pracy przekracza wzrost płac interweniują"

I zazwyczaj jeżeli wzrost płac przekracza wydajność pracy ... skomentuj
2013-05-22 14:33:58 | *.*.*.* | Mazur_Krzysztof
No i jak widać cały cywilizowany świat się cofa w rozwoju, w przeciwieństwie do świata
niecywilizowanego, który ma wyższe realne stopy procentowe (bliższe rynkowych).
Sztuczne zaniżenie stóp procentowych nie pobudza inwestycji tylko je zniekształca,
przesuwa od potrzebnych do niepotrzebnych, dzięki czemu powstają kolejne kryzysy
finansowe. Ale Keynes tego nie napisał, więc nie można zauważyć. skomentuj
2013-05-22 21:36:49 | *.*.*.* | dersky
@Mazur_Krzysztof

'który ma wyższe realne stopy procentowe (bliższe rynkowych)"

Jak to dobrze, że pan wie jakie są "odpowiednie" stopy rynkowe, bo te wyznaczane na
rynku to nie mają się nijak do tych odpowiednich.

"Sztuczne zaniżenie stóp procentowych nie pobudza inwestycji tylko je
zniekształca"

Tak wielki ogólnoświatowy spisek trwa od 30 lat. Długookresowe stopy procentowe są
umyślnie zaniżane, żeby kapitalista nie mógł sobie godziwie zarobić:

http://federalreserve.gov/newsevents/speech/bernanke-exhibit-20130301a1.png
http://research.stlouisfed.org/fred2/series/GS10

Choćby miałby się skończyć świat, kraj wymierał, nie rozwijał się technologicznie
był ogromny nadmiar kapitału, to i tak stopy muszą być dodatnie i wysokie bo takie
jest prawo boże, że kapitalista zawsze musi godziwie zarobić.

Polecam do przeczytania to:

http://www.interfluidity.com/v2/2535.html

O tych "nienaturalnie" niskich stopach procentowych. skomentuj
2013-05-23 14:51:38 | *.*.*.* | Mazur_Krzysztof
‘Jak to dobrze, że pan wie jakie są "odpowiednie" stopy rynkowe, bo te
wyznaczane na rynku to nie mają się nijak do tych odpowiednich.’

Odpowiednie są stopy procentowe (jak i wszystkie pozostałe ceny) ustalone na
wolnym rynku bez ingerencji państwa, czyli przy stałej ilości pieniądza. Taka
sytuacja nie występuje, więc stopy nie są rynkowe. Wg danych FEDu od roku 1959
(wcześniejszych danych nie znalazłem na stronie FEDu) ilość pieniądza była
prawie stabilna tylko w latach 1990-95. Czy to był zły okres? Poza tym ilość
pieniądza stale rosła, ostatnio w tempie 6-7 % rocznie (jak w latach 60tych, w
70tych było więcej ok. 10 %).

‘Tak wielki ogólnoświatowy spisek trwa od 30 lat. ‘

Nie spisek tylko błędna teoria i nie od 30 lat tylko znacznie dłużej. Takie
przesądy istniały już u władców starożytnych, którym też się wydawało, że jak
będzie więcej pieniędzy, to będzie więcej dóbr kapitałowych.


‘Długookresowe stopy procentowe są
umyślnie zaniżane, żeby kapitalista nie mógł sobie godziwie zarobić:

http://federalreserve.gov/newsevents/speech/bernanke-exhibit-20130301a1.png
http://research.stlouisfed.org/fred2/series/GS10’

Jak widać na wskazanych przez Pana wykresach próby administracyjnego
ograniczenia stóp procentowych przez ekspansję monetarną w latach 1955-1979
zakończyły się ich wzrostem. Teraz będzie podobnie. Dodatkowy pieniądz CHWILOWO
obniża stopy procentowe, dopóki pieniądze nie rozejdą się po gospodarce,
następnie zniechęca do oszczędzania, zmniejsza ilość kapitału i w efekcie stopy
procentowe rosną. Tak samo działa każda próba narzucenia administracyjnych cen
maksymalnych, żeby było czegoś więcej, np. bułek w PRLu. Skutkiem ceny
maksymalnej jest niedobór, w tym wypadku niedobór kapitału i wzrost jego ceny.
Niczym to się nie różni od niedoborów gospodarki centralnie planowanej.

‘Choćby miałby się skończyć świat, kraj wymierał, nie rozwijał się
technologicznie
był ogromny nadmiar kapitału, to i tak stopy muszą być dodatnie i wysokie bo
takie
jest prawo boże, że kapitalista zawsze musi godziwie zarobić.’

Nie wierzę w boga ani bogów, więc nie będę się wypowiadał na temat ‘prawa
bożego’. Nie ma żadnego ‘nadmiaru kapitału’, jest niedobór
kapitału przy nadmiarze pieniędzy. Brak rozwoju technologicznego, jak i
wymieranie narodów, jeśli ma gdzieś miejsce, jest skutkiem braku dóbr
kapitałowych (czyli kapitału), a nie ich nadmiaru. Jeśli kapitału jest zbyt
dużo, wtedy stopy procentowe spadają same (tak samo jak inne ceny), bez
ingerencji państwa i jest to proces trwały, a nie chwilowy (w przeciwieństwie
do interwencji monetarnej). Poza tym kapitaliści nie stanowią klasy społecznej,
każdy kto coś zaoszczędzi i zainwestuje jest kapitalistą.

‘Polecam do przeczytania to:

http://www.interfluidity.com/v2/2535.html

O tych "nienaturalnie" niskich stopach procentowych.’

Ceny, w tym stopy procentowe, powinny być wolnorynkowe, a nie administracyjne.
Może niefortunnie użyłem słowa ‘sztucznie’ mając na myśli
interwencję administracyjną w rynek. Nigdzie nie używam określenia
‘naturalne stopy procentowe’. Jeśli ktoś chce nazwać ceny
wolnorynkowe ‘naturalnymi’ może tak zrobić, jest to jedynie
konwencja. skomentuj
2013-05-20 19:15:26 | *.*.*.* | makrokosmos2
Re: Zmutowany model niemiecki dla Polski? [0]
Nooo... bez przesady z tym "nienotowanym w naszym szeregu czasowym poziomie 0,2-0,4 proc. w
ujęciu rocznym" [pisownia oryginalna]. W kwietniu-maju 2003 CPI r/r sięgnął 0,3-0,4 proc.
Odrobinka staranności w analizowaniu przebiegu ówczesnej inflacji (efekt bazy!!) nie
zaskoczyłaby wielu analityków, w tym i zapewne autora wpisu. skomentuj